CZYM DLA MNIE JEST WEGANIZM

W trendzie przyjętej czy też utartej normy często słyszę:

– Weganizm, a co to? –  jakaś sekta? A po co się tak męczyć? Trawą to ja bym się nie najadł. A skąd czerpiesz białko, a czym zastępujesz, a badałeś się, a jakie masz wyniki?  Nie, to nie dla mnie, coś mi się od życia należy, przecież nie odmówię sobie wszystkiego. I najlepsze, przecież jesteśmy drapieżnikami, mamy kły. Ale jak to? To krowę trzeba zapłodnić żeby dawała mleko?. Przecież to nie zwierzęta tylko bydło hodowlane. Mięso daje mi siłę, mleko wzmacnia kości i tak bez końca można by wymieniać.

Teraz wiem, że jest to głos który jest odbiciem mojej wcześniejszej tożsamości. Głos który jeszcze długo będzie wybrzmiewał we mnie i w moim otoczeniu. I dobrze, niech brzmi. Teraz go słyszę a wcześniej byłem głuchy.

Zajadałem wtedy te wszystkie „przysmaki”, nie bacząc na nic. Nie przejmowałem się niczym. Nie analizowałem w sobie konsekwencji tych kulinarnych podbojów smakowych. Niewiele wtedy widziałem, byłem podporządkowany tej skrojonej na miarę mięsno – mlecznej przygodzie życia.

I tak słucham z uważnością tych wszystkich pytań i sugestii. I zastanawiam się dlaczego przyciągam do siebie tyle uwagi? Często w towarzystwie jestem gwiazdą wieczoru. Jak się okazuje mój weganizm jest bardzo absorbujący. Ciekawe, wcześniej byłem taki przeciętny a teraz jestem w centrum uwagi.

Ale nie o mnie. Wracamy do postawionego pytania. Czym według mnie jest weganizm.

Na początek odpowiem na przytoczone wcześniej pytania oraz  zinterpretuję postawione stwierdzenia.

Weganizm, czy to jakaś sekta?

Weganizm nie jest sektą, jest w pewnym sensie ideologią, czy też stylem życia. To nie tylko dieta lecz wyczulenie postrzegania otaczającego nas świata. Weganizm jest postawą tożsamą z wrażliwością na krzywdę, cierpienie oraz zniszczenia jakie sami jako ludzkość powodujemy. Dzięki tej świadomości możemy dokonać wyboru w oparciu o jego konsekwencje. Postawa ta przez to, że znacznie odbiega od przyjętej normy jest postrzegana jako coś dziwnego, wręcz ekstremalnego. Co może prowadzić do pewnej podejrzliwości, że dana osoba mogła związać się z sektą. Oczywiście jeśli takie w Polsce istnieją chętnie poznam panujące w niej obyczaje J.  Zapewniam, weganizm nie ma nic wspólnego z sektą, jest to świadoma niezmanipulowana postawa.

A po co się tak męczyć ?

Oczywiście jak każda zmiana, żeby zaistniała wymaga wyjścia z pewnej strefy komfortu. Wiąże się to z pewnymi uciążliwościami. Porównałbym to do treningu siłowego. I jak to na siłowni, żeby coś osiągnąć trzeba się trochę zmęczyć. Oczywiście może być to zmęczenie przyjemne a może też być to męczarnia. Wszystko zależy od tego czy podążasz tylko za jakimś trendem i nie jest to do końca twoje. Czy też zaczynasz świadomie transformować pewne tkwiące w tobie programy. Okres przejściowy może być faktycznie trudny ponieważ wyrywasz się z objęć pewnej zależności w której tkwiłeś latami. Potem już tylko zaczynasz odkrywać to czego wcześniej nie znałeś, zaczynasz świadomą przygodę życia. I na tym etapie zaczyna się prawdziwa przygoda Twojego życia.

Trawą to ja bym się nie najadł.

I tu postawiłbym pytanie. Czy chcemy odżywić swoje ciało, czy też zapchać się ciężkostrawnym, wszystkim tym co oferuje nam rynek korporacyjny. I coś ci powiem; to, że się najadłeś nie znaczy że się odżywiłeś. Paradoks dzisiejszych czasów polega na tym, że większość z nas jest najedzona a nawet często przejedzona ale nie koniecznie odżywiona. Przez to, że totalnie traktujemy nasze organizmy jak maszynkę go przerabiania śmieciowego jedzenia na rzekome kalorie. Prowadzi to do tworzenia się złogów jelitowych które blokują wchłanianie niezbędnych i zarazem odżywczych składników. Na diecie wegańskiej znacznie rzadziej odczuwam głód. Jem mało ale zdrowo i wartościowo. Dzięki czemu czuję się znacznie lepiej.   

A skąd czerpiesz białko, a czym zastępujesz?

Nie chcę się tu zagłębiać w biologie, nie jestem fachowcem w tej dziedzinie. Ale dam ci do myślenia. Zastanów się skąd czerpie białko żubr, jeleń, bizon, krowa. Jeśli myślisz, że tak bardzo się od nich różnisz to jesteś w błędzie. Nie będę teraz ci tego wyjaśniał jest wiele opracowań na ten temat. I niczym też nie muszę niczego zastępować w ogóle nie zwracam na to uwagi. Po prostu odzyskałem czucie i podążam za potrzebą swojego organizmu. Zasada jest prosta jeśli wyjdziesz z nawyków, przyzwyczajeń, tradycji kulturowych, jeśli przestajesz być od czegoś zależny.  Zaczynasz świadomie decydować.

A badałeś się, a jakie masz wyniki?

Pewnie, zbadałem się z ciekawości ponieważ na początku też miałem pewne obawy wynikające z wprogramowanych strachów. Wyniki wręcz poprawiły się, cholesterol spadł żelazo poszło do góry. Wszystko w medycznej normie.

Nie, to nie dla mnie, coś mi się od życia należy, przecież nie odmówię sobie wszystkiego.

Jeśli tak podchodzisz do tematu. Jeśli przyjemność daje ci śmieciowe jedzenie. Bo przecież mając świadomość, że spożywasz coś nie do końca zdrowego coś co tak naprawdę zabija cię powoli. A i tak się na to kusisz tylko dla chwili przyjemności, znaczy że jesteś uzależniony. Chyba, że robisz to nieświadomie i wierzysz tym wszystkim koncernom. Wtedy jesteś usprawiedliwiony J co nie znaczy, że wszystko jest w porządku.

Przecież jesteśmy drapieżnikami, mamy kły.

No pewnie, mamy kły i to jakie! Zapewne możemy wyszarpywać mięso ze zdobyczy. A i jakie mamy pazury które możemy wbić w naszą ofiarę. Trochę sarkastycznie ale ten argument mnie najbardziej bawi. Co jak co ale bylibyśmy na świecie jedynymi drapieżnikami ruszającymi szczękami  na boki jak większość przeżuwaczy na tej planecie. Jak się okazuję to nawet długość jelita jest z godna z roślinożercami. Nie wspomnę już o naszych instynktownych zachowaniach. Szczególnie można zaobserwować je u dzieci widać jak się wyrywają żeby zaatakować na przykład królika.

Ale jak to? Krowę trzeba zapłodnić żeby dawała mleko?

No przecież. Krowa jest jedynym stworzeniem na tej planecie która jest wytwórnią mleka i to jeszcze dla człowieka. Zobaczcie do czego dochodzi logiczne jest dla nas, że kobieta rodząc dziecko. Wtedy jej organizm wytwarza pożywienie dla jej potomstwa i tak samo jest to logiczne jeśli chodzi o inne zwierzęta. A dochodzi do takich absurdów, że niektórzy ludzie myślą, że krowa daje mleko bez przerwy. Pozostawię to dla twojej refleksji.

To nie zwierzęta tylko bydło hodowlane

Pewnie. Kot czy pies to czujące zwierzę, ale bydło to już tylko produkt który już nic nie czuje. Przecież krowę czy świnie miano zwierzęcia już nie obowiązuje. To tak jakby psa nazwać bydłem i zaraz straciłby czucie. Polega to głównie na wytłumaczeniu sobie, poukładaniu sobie w głowie. Tak aby nas mniej bolała. A całe cierpienie zostawmy już zwierzętom. I możesz mi wierzyć, humanitarne  zabijanie to kłamstwo!!! Nie ma czegoś takiego. I ten kotlet na naszych talerzach jest esencją tego cierpienia i traum które to zwierzę doświadczyło. I nigdy nie rozkwitniesz spożywając energię w takiej postaci. Bo całe to cierpienie będziesz nosił w sobie.

Mięso daje mi siłę, mleko wzmacnia kości

Bla bla bla a zjadanie ptaków daje mi możliwość latania. Korporacyjne gadki które umiejętnie w pojone w nasze umysły zatruły nas i wyjałowiły z wszelkiej wrażliwości dla życia istot które mają takie samo prawo do doświadczania na tej planecie.

I tak można by bez końca odpierać te wszystkie argumenty. Ale czy właśnie o to chodzi? Pamiętaj, zmiana zaczyna się od ciebie. I nie wierz w to, że nie masz mocy zmieniania świata. To ty jako konsument kreujesz rynek. Zmieniając swoje nawyki zmieniasz świat. Zastanów się nad tym i odpowiedz sobie ,kto i kiedy ci wmówił że jesteś mięsożercą. Bo przecież nie był to twój wybór.

No to czym jest dla mnie ten weganizm. Hmmm…… Chyba odpowiedź już zawarłem w analizie stwierdzeń i pytań.

Podsumowując… Czym jest dla mnie weganizm?

Jest wyrazem mojej empatii do otaczającego mnie świata, wyrazem szacunku do samego siebie, jest głosem stworzeń żyjących na tej planecie, a którym prawo głosu odebrano. Jest szacunkiem dla planety która dla mnie jest rajem którego wcześniej poszukiwałem. Weganizm jest świadomością samą w sobie, czuciem i wrażliwością od której wcześniej byłem odcięty a którą odzyskałem. Jest prawem wynikającym z praw harmonii wszechświata. Prawem do życia w szczęściu, zdrowiu i obfitości. Prawem równowagi, prawem dawania przestrzeni sobie i otoczeniu. I za świadomość tych praw jestem wdzięczny.

Porównaj zdjęcia poniżej i zastanów się jaką mają energię. Pamiętaj jesteś tym co konsumujesz.

Kocham cię człowieku, Raffi


Podaj dalej!
komentarzy 6

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.