HOMEOPATIA – JAK TO DZIAŁA ? – ( NOWE SPOJRZENIE NA STARY CUD)

Wszystko, co istnieje, zarówno jako tzw. materia ożywiona czy organiczna, jako pierwiastki, minerały, związki chemiczne, atomy etc., to, co widzialne i co niewidzialne, posiada dwa oblicza, lub jak kto woli: wyrażane jest przez dwa przeciwstawne bieguny. Jeden biegun doznawany naszymi zmysłami oraz drugi to nie doznawany (i najczęściej także niemierzalny, (chociaż nie zawsze) który można nazwać obliczem informatycznym. Kiedyś ten drugi biegun postrzegany był jako „dusza” (chociaż dotyczy nie tylko istot żywych i inteligentnych.)

Motto :

„Cuda nie są sprzeczne z Naturą, tylko naszym wyobrażeniem o Niej”

święty Augustyn

Żaden kamień, żadna mrówka, żaden atom materii nie może istnieć bez wewnętrznej struktury, informacji o tym czym jest, jakim jest, jak ma funkcjonować etc. Na przykład w atomach bez informacji ile, gdzie, na jakich orbitach, z jaką szybkością mają krążyć elektrony, ile ich ma być, etc,……. itp. Bez coraz bardziej skomplikowanej i rozbudowanej informacji, nie może istnieć nic materialnego. Informacja jest zdumiewającym prawem, porządkiem i warunkiem istnienia materii. Sama jednak informacja charakteru materialnego nie posiada. Podstawą istnienia materii jest zatem coś, co tą materią nie jest – czego nie należy się zresztą spodziewać, ponieważ przy założeniu że najważniejsza cechą informacji ma być zdolność do koordynacji materii, nie może być ona sama natury materialnej. Materia jest FORMĄ, a zarządzająca nią informacja (prawo, porządek, SŁOWO! etc) TREŚCIĄ.

Jeśli na przykład analfabecie pokażemy dwie książki o takiej samej szacie zewnętrznej, to analfabeta uzna, że są to takie same książki i że niczym się nie różnią, mimo, iż mogą  opisywać zdecydowanie różne sprawy. Potrafiący czytać doskonale rozumie, że książki takie różnią się zawartością. Czymże jednak jest ta zawartość. To nic innego, jak informacja ujęta w umowne znaki liter, swego rodzaju kod, który potrafiącemu go złamać (odczytać) , pozwala zrozumieć zawartość i sens tak „ukrytej” informacji.

Pismo w tym przypadku jest czynnikiem pośrednim przeniesienia informacji z jej źródła (książki) do naszej świadomości. Dla analfabety, lub nie znającego języka w którym taka książka jest napisana, zawarta w niej wiedza jest tajemnicą, swego rodzaju „wiedzą tajemną”, chociaż przecież nikt tej wiedzy przed nim nie ukrywa w sensie dosłownym.

To tak jak z nutami – komuś, kto ich nie zna nie sposób zrozumieć głębszego sensu muzyki a już na pewno nie pozna najdrobniejszych szczegółów partytury. Podobnym przykładem może być nagrana taśma, albo płyta CD, która bez odpowiedniego dekodera, czyli odtwarzacza, będzie się wydawać czymś takim samym jak miliony innych taśm, czy płyt. Właściwie to taśma bez nagrania, nie jest nią w tym szczególnym sensie, jest bowiem zaledwie kilkoma gramami plastikowej wstążeczki. Dopiero nasza znajomość rzeczy podpowiada nam do czego ten plastik można wykorzystać, i doceniamy to dopiero wtedy, gdy na tym magnetycznym nośniku w postaci impulsów pola elektrycznego znajdzie się np. Air from Suite No.3 J.S.Baha, albo  Violin Romance No.2 Bethovena.

Ta barokowa muzyka, co tak koi ludzką duszę jest niczym innym, jak informacją trafiającą jako harmoniczne drgania do naszych zmysłów. Potrafi dotrzeć przez uszy, ale i przez skórę, a nawet wzrok, jeśli będzie to taśma video. Informacja nie jest czymś materialnym, ale jakże na materialny wymiar człowieka  wpływającym. Czy dany utwór muzyczny przesłuchamy dziesięć, czy też sto razy ilość informacji o tym utworze w naszej świadomości się nie zwiększy, może jedynie zwiększyć się jej natężenie a więc i skuteczność np. w muzykoterapii. Informacja może być kopiowana z jednej kasety na drugą, z książki do listu, pisma, innego opracowania itp. Materia jest tu zaledwie nośnikiem „treści”. To ta treść właśnie jest  informacją.

W tym konkretnym przypadku mamy do czynienia z dwoma poziomami informacji tj. wewnętrznej informacji organizacyjnej nośnika (budowa i skład chemiczny samej taśmy magnetofonowej, czy płyty CD) oraz informacji czasowo nałożonej na ten nośnik, czyli owej muzyki. Od dawna znane jest pojęcie „Forma: i „Treść”, co, w pewnym uproszczeniu, można określić także jako :”materia” i „informacja”, albo jak kto woli „ciało” i „duch”.

Cały wszechświat wypełniony jest treścią przyjmującą ciągle zmieniające się formy. W homeopatii, na poziomie wewnątrz materii dokonuje się przekopiowywanie brakującej, a przez to ozdrowieńczej dla ciała, informacji, jaką posiadają odpowiednie substancje ze świata materialnego (np. minerały, rośliny, zwierzęta), na odpowiedni względnie neutralny nośnik, taką swego rodzaju taśmę magnetyczną, tyle, że rolę owej taśmy spełnia alkohol, albo cukier mlekowy.

Tajemnicza czynność zwana w homeopatii potencjacją (albo dynamizowaniem) jest właśnie, sposobem na przekopiowanie informacji ze źródła na nośnik, poprzez odpowiednie potrząsanie mikstury. Im więcej razy czynność ta będzie dokonywana a przy tym poprzez kolejne rozcieńczenie usuwana będzie materia źródłowa,  do całkowitego wyrugowania materii podstawowej, tym lek będzie silniejszy (posiadający większe natężenie  informacji).

Homeopatia zatem nie jest, jak twierdzą prześmiewcy i profani, jakimś super rozcieńczeniem materii, ale raczej super zagęszczeniem informacji tej materii, zapisanym na neutralnym nośniku, przy czym sama materia, posiadająca potrzebną nam informację, jest poprzez kolejne rozcieńczenia usuwana. Dodam, że skopiowana informacja posiada właściwości dokładnie ODWROTNE, niż materia pierwotnie ją zawierająca i JEST TO CECHA BARDZO WAŻNA a nawet fundamentalna, co w dualistycznym świecie jest przecież zupełnie oczywiste. Tak bowiem działa prawo warunkujących się przeciwieństw.

W homeopatii funkcjonuje zasada: similia similibus curantur tzn.: podobne leczy podobne. W myśl tej zasady: jeśli jakiś specyfik (związek chemiczny, mieszanina itp.) po jego zażyciu, wywoła określone skutki – sensacje zdrowotne, to w przypadku powstania (niewiadomego) objawu chorobowego o podobnych w skutku cechach, medykament homeopatyczny wykonany z tego specyfiku przyniesie efekt ozdrowieńczy.

Po zażyciu leku homeopatycznego, w chorym ciele (nie tylko człowieka) nagromadzona i odpowiednio stężona na nośniku informacja uwalnia się w procesie metabolizmu, sama nie uczestnicząc w nim, gdyż informacja, jak to już sobie powiedzieliśmy, nie posiada charakteru materialnego. Teraz ta uwolniona informacja trafia do tej informacji na podstawie której funkcjonuje organizm i odpowiednio ją modyfikuje. Wszyscy znamy powiedzenie „w zdrowym ciele zdrowy duch”, to prawda, ale warunek ten spełnia się też w przeciwnym kierunku tj. „zdrowy (uzdrowiony) duch  to zdrowe ciało”.

Przypuszczam, że mało jest znana technologia wytwarzania leku homeopatycznego, dlatego mniej zorientowanym pokrótce sprawę tę przybliżę.

Otóż materiałem wyjściowym do produkcji leku homeopatycznego może być wszystko materialne, co występuje na tym świecie. Aby nie czepiać się czegoś szczególnego to, to materialne „coś” oznaczymy znakiem „X”. Z „X” przygotowujemy tzw. pratynkturę stanowiącą nasz materiał wyjściowy.

Z tej pratynktury bierzemy jedną część i dodajemy do niej dziewięć części rozpuszczalnika jakim może być alkohol – to jest właśnie nowy nośnik informacji jaką zawiera „X” (swego rodzaju pendrive). Następnie składniki tej mieszamy mieszamy przez potrząsanie. W czasie potrząsania właśnie następuje przekopiowanie „treści” specyfiku, czyli jego informacji. Efekt końcowy tego procesu nazywa się  teraz „X” D 1. Jest to pierwsza, dziesiętna potencja czynnika „X”. Z otrzymanego w ten sposób roztworu „X” D 1 bierzemy ponownie jedna część i potrząsając mieszamy z dziewięcioma częściami rozpuszczalnika otrzymując w ten sposób „X” D 2. Czynność tę powtarzamy taką ilość razy, jaką zamierzamy otrzymać potencję. Przy potencji  „X” D 30 stosunek ilości pratynktury do ilości rozpuszczalnika wynosi jak 1 : 1 z 30-ma zerami.

Przy takim „rozcieńczeniu” w otrzymanym leku nie znajduje się ani jeden atom  pierwotnej materii czyli pratunktury. Mimo to używane są potencje  D 200, D 500, D 1000, D 10.000, co jeszcze bardziej zwiększa natężenie skopiowanej (przeniesione z „X”) informacji. To tylko bardzo uproszczony sposób wyjaśnienia zjawiska i procesu.

Tak sobie myślę, czy istnieje jakiś związek pomiędzy przedstawionym powyżej sposobem interpretacji fenomenu homeopatii, a tzw. uzdrawianiem przy pomocy nakładania rąk ? W ciszy duszy odczytują podobieństwo i wizję tę ośmielam się przelać na ten papier.

Wyobraźmy sobie głowicę magnetofonową, która przy pomocy niosącego informację pola elektromagnetycznego, zapisuje tę informację na nośniku jakim jest np. taśma magnetofonowa. Poprzez dotyk, nałożenie rąk, z biopolem będącym nośnikiem wszystkich danych informatycznych o całym organizmie, zostaje skonfrontowane i porównane biopole uzdrawiacza  i z jego biopola na biopole moje, skopiowane zostają takie informacje, które są mi potrzebne, aby to moje biopole a wraz z nim moje ciało pozostawało w równowadze zwanej ZDROWIEM.

Czyż „spryt” żywego organizmu nie jest godzien pełni zachwytu nim?

Osobiście miałem przygodę, gdy wiele lat temu, będący pod moją opieką na obozie młodzieżowym pewien młodzieniec wskoczył do jeziora na….leżącą na dnie rozbitą butelkę. Pięta wisiała jak strzęp skóry. Zanim przyjechało pogotowie, strzęp pięty docisnąłem do stopy i wykonując jakieś 2-3 cm nad nogą tzw. „pociągi” (jakby głaskania nogi w powietrzu, stało się coś co na zawsze odmieniło moje życie. No bo przecież nigdy przedtem czegoś takiego nie robiłem i sam się sobie zdziwiłem, że na to wpadłem.

Po około 20 pociągnięciach, przy wyraźnie odczuwanym jakimś dziwnym odpychaniu mojej dłoni, krew przestała lecieć z rany. Pogotowie zabrało młodzieńca do szpitala ale jeszcze tego samego dnia przywieziono go na obóz twierdząc, że właściwie nic się nie stało. Założyli tylko jałowy opatrunek. Przez kilka następnych dni z pewna obawą zerkałem na chłopca. Po jakich trzech dniach zaczął normalnie chodzić a po ok 10-cio centymetrowej ranie na piecie pozostała tylko różowa kreska.

Dzisiaj jestem już innym człowiekiem, starym, ale zdecydowanie inaczej patrzący na piękny i mądry świat i…..zdającym sobie sprawę z istoty informacji jako takiej.

Opracował:  Andrea  Osjano

Podaj dalej!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.