INFORMACYJNY ZGIEŁK DETERMINACJĄ NASZEJ OSOBOWOŚCI

Uczestnicząc w ostatnich wydarzeniach z którymi zmagamy  się jako ludzkość tak stąpam sobie w tej ograniczonej systemowo sferze, przyglądam się sobie, swoim reakcjom, przyglądam się swojemu otoczeniu. Zastanawiam się; jak mogło dojść do tak absurdalnej sytuacji? Teraz widzę jak niewiele potrzeba abyśmy patrzyli na siebie jak na potencjalne zagrożenie naszego zdrowia czy życia.

Staram się mieć spory dystans do aktualnej sytuacji. Jednak jakbym się nie starał, to raczej jak każdy z nas nie jestem w stanie się od tego na tyle na ile bym chciał odciąć, ponieważ też w całej tej sytuacji uczestniczę.

Jak pewnie wielu z was moich czytelników zauważyło, w moich wpisach często zajmuję stanowisko  obserwatora, który skupia się na programach umysłu. Omawiam często na ile jesteśmy podatni na pewne wpływy, na ile łatwo nami manipulować.

W artykule nie zamierzam poruszać tematu czy pandemia jest prawdziwa, nie jest też moim zamiarem poruszanie tematu statystyk zachorowalności czy też śmiertelności. W sieci jest tego od groma. A wynika to z tego, że temat jest na czasie i ta popularność stwarza również wielką okazję do zarobku w sieci. Informacja, dezinformacja, news, fake news itd. Powoduje to w nas pewien rozgardiasz w którym ciężko nam się odnaleźć.

Moim zamiarem jest szersze spojrzenie na nasze reakcję w całej tej przepychance informacyjnej, którą nazwałbym wojną informacyjną mającą na celu zrobić z nas zdezorientowanych głupców. Wymiętolić nas, zbić z tropu, po czym już tak skrajnie wymęczonych postawić przed gotowym rozwiązaniem, które zapewne niebawem zostanie nam przedstawione. Nie staram się tu być jasnowidzem, po prostu wnioskuję z przeszłości oraz z zasad konsumpcjonizmu, który to tworząc najpierw potrzebę następnie proponuje rozwiązania.

Na początek chciałbym trochę się cofnąć w czasie. Nie zbyt daleko ponieważ nie lubię odnosić się do sytuacji w których nie uczestniczyłem. Ale cofnijmy się tak przynajmniej o 30 lat i zastanówmy się jak i na ile obcowaliśmy z informacją.

Sporadycznie radio, telewizja, telegazeta, gazeta, nawet pamiętam jak nad miastem często rozrzucane z samolotów  były ulotki informacyjne. Byłem jeszcze w tedy dzieckiem. Nie miałem  zbytnio pojęcia o co w tym wszystkim chodzi. Jednak pamiętam jak po takim zrzucie razem z kolegami pozbieraliśmy te ulotki myśląc, że to jakieś wartościowe papiery które mogą przyczynić się do jakiejś tajemniczej przygody. Myśleliśmy nawet, że zawierają jakieś znaki wodne, moczyliśmy je w misce z wodą. Po czym moja matka, gdy zobaczyła ten rozgardiasz szybko wyprowadziła nas z naszych mrzonek odnalezienia ukrytego przekazu.

Dobra, bo trochę chyba za daleko poszedłem w swoich wspomnieniach. Chcę tylko nawiązać do tego jak mocno pewnym grupom ludzi zależy na naszej uwadze. A my łaknąc pewnej zmiany poddajemy się temu. Osobiście wychowywałem się w czasach kiedy już było dużo narzędzi służących do przekazywania informacji. Jednak te samoloty zaśmiecające nasze ulice jakoś tak mocno utkwiły w mojej pamięci. Wprawdzie ludzie bardzo zgrabnie zbierali  ulotki ciekawi wiedzy w nich zawartej.

Odkąd pamiętam tak z mojego otoczenia (rodziny) większość z zaangażowaniem śledziła prasę czy też wyczekiwała wieczornych wiadomości, jak i  teleekspres czy panorama, programy informacyjne zawsze obowiązkowe.

Zastanówmy się, skąd bierze się w nas tak mocna potrzeba chłonięcia informacji? Informacji, które tak naprawdę robią nam papkę w głowach. Niewątpliwie tworzą nasze osobowości. Przyciągają naszą uwagę, którą tak intensywnie poświęcamy wkręcając się w tą manipulację.

Potrzeba ta zapewne wynika z nadziei, że w końcu ktoś poda nam na tacy gotowe rozwiązania otwierające wrota do lepszego jutra. Jednak to oczekiwane lepsze jutro nigdy nie następuje. I nie nastąpi dopóty będziemy czekać z pilotem w dłoni uważając, że już posiedliśmy właściwe narzędzie do operowania informacją, łudząc się, że wybieramy właściwą. Dawcy informacji oczywiście zadbali o to byśmy mieli poczucie wyboru, tworząc kolejne programy telewizyjne. Ktoś jest za, ktoś jest przeciw i tak bez końca a wszystko i tak wychodzi z jednego zależnego źródła. Teraz wiem, że jest to tylko iluzja stworzona na potrzeby manipulacji.

SYSTEM MONETARNY MÓWI SAM ZA SIEBIE. JEDYNĄ WARTOŚCIĄ JEST PIENIĄDZ.

Oczywiście wielu z „mass” jeszcze wierzy w szlachetność naszych opiekunów rządzących. Wielu z „mass” twierdzi, że być może rzetelnie operują informacją. Jednak chciałbym poddać to w pewną wątpliwość. Liczy się oglądalność i twoja uwaga, która na bazie strachu prowadzi do zarobków elit rządzących a tam gdzie przewija się pieniądz a przewija się praktycznie wszędzie, bardzo łatwo zatracić się dla zysku.

Dochodzi tu jeszcze obawa przed utratą pracy o którą kiedyś taki dziennikarz mocno zabiegał, wtedy jeszcze przepełniony ideami ratowania świata. Dlatego solidność postaw dziennikarskich jest tutaj mocno wątpliwa.

Paradoksalnie doszliśmy już do takiego momentu w którym rzetelna informacja stała się teorią spiskową. Jest wiele niezależnych źródeł informacji z których można coś ciekawego wyciągnąć. Jednak i w tym obszarze jest mocna walka o twoją uwagę. Niestety ten obszar, też funkcjonuje w systemie monetarnym. I niestety w walce o klikalność też można zatracić się w gąszczu informacji. I też trzeba mocno się napracować aby wyciągnąć z tego jakieś głębsze wartości. Ale warto czasem przez to przebrnąć, gdyż alternatywna wiedza przyczynia się do szerszej perspektywy.

Dodam jeszcze, że bardzo skrupulatna jest tutaj cenzura systemowa. Dlatego też mrzonka o wolności słowa bierze tutaj w łeb. Najlepiej jak społeczeństwo idzie jednym jasno określonym torem. Reszta jest zagrożeniem dla ustawodawców ponieważ zachodzi tutaj ryzyko samodzielnego myślenia i wybijania się z utartego schematu. Także od dziesiątek lat nic się nie zmienia. Nadal wszystko jest pod ścisłą kontrolą. Coś o tym wiem ponieważ często jako „bloger” spotykam się z taką cenzurą. Oczywiście nie nazywa się to cenzurą tylko dbałością o dobro społeczne.

Mam też taką teorię, mianowicie w dobie Internetu oraz szerokiemu dostępowi do różnorakiej wiedzy nastąpił znaczny wzrost świadomości. Jak sobie pewnie każdy z was  z tego zdaje sprawę świadomość przebudzona jest zagrożeniem dla rządzących, ponieważ jednostka staje się mniej zależna. Dlatego zostały podjęte decyzję o uwiązaniu nas na smyczach i założeniu kagańców. Ale to temat na inny artykuł.

Przechodzę do meritum. Informacją nafaszerowane jest wszystko. Wszelkie media o których pisałem oraz twoja przestrzeń materialna jak i nie materialna. Twój organizm funkcjonuje w oparciu o informację. Informacja często ratuję ci życie, bądź życiu zagraża. To właśnie dzięki informacji jako przyczynie powstają twoje reakcję, które to następnie stają się przyczyną reakcji twojej przestrzeni. Jest to zasada akcji i reakcji związku przyczynowo skutkowego.

Tak na prostym przykładzie. W powietrzu czujesz odór, automatycznie powstrzymujesz oddech, twój organizm reaguje aby zabezpieczyć cię przed zatruciem, powstrzymując oddech odruchem wymiotnym. Po chwili powiew świeżego powietrza zmieszany z zapachem świeżo kwitnących kwiatów, reakcja na obłędny zapach – zadowolenie, łapiemy oddech pełną piersią co powoduje nagłą zmianę nastroju. I tak na zmianę smród, zapach, smród, zapach. Myślę, że już rozumiesz co chcę ci przekazać. Informacja reakcja.

Codziennie funkcjonujesz w szeregu interakcji, które tak naprawdę determinują twoje zachowanie. Teraz kwestia tego na ile sobie z tego zdajesz sprawę. Im mniejsza świadomość tym większa podatność i odwrotnie. Teraz zastanów się ile w tym zgiełku informacyjnym jest ciebie samego. Ile jest twojego zdania, na ile budowałeś swą osobowość a na ile nieświadomie pozwoliłeś, żeby ktoś tę osobowość zbudował. Właśnie po to, byś był podatny na te serwowane bodźce. Pamiętaj, twoja energia (wibracja) podąża za twoją uwagą.

Nic prostszego. Rozejrzyj się dookoła, przyjrzyj się swojemu otoczeniu tak bezkrytycznie. Aktualnie jest to wyjątkowy czas aby tak namacalnie dostrzec co z nami może zrobić informacja. Być może dostrzeżesz kto i na ile zachował jeszcze resztki siebie. A wiem, że nie jest łatwo ponieważ sam się momentami czułem mocno zdezorientowany.

Dlatego nie krytykuję, gdyż rozumiem na czym to wszystko polega. Widzę wyłaniający się mechanizm wzmacniający niemoc społeczną. I nie dziwi mnie postępowanie twórców, którzy już dawno poznali podstawowe zasady reakcji na informację. Dostrzegam władców, władających strachem. Nie krytykuje nieświadomej części społeczeństwa ponieważ wiem, że nie wiedzą tego o czym my w gronach budzącej się świadomości już wiemy. Posiadamy wiedzę, która uwalnia nas od strachu którym to władza operuje. I to właśnie napawa mnie spokojem ponieważ władcy strachu nie mają już nad nami kontroli.

Być może ten wpis coś ci uświadomi. Zastanów się kim jesteś. Twórcą czy Tworzywem.

Rozwijaj się a twoje życie rozkwitnie, Raffi

Podaj dalej!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.