MOWA JEST SREBREM, A MILCZENIE ZŁOTEM. RACJA POTRZEBĄ EGZYSTENCJI W OBECNYCH CZASACH

Zapewne każdy introwertyk z chęcią posługuje się tym powiedzeniem. Sam często wypowiadam te słowa, pomimo, że wcale nie uważam się za introwertyka, chociaż wielu zapewne, tak o mnie myśli. Zastanawiam się, co o tym myślicie? Osobiście mam wrażenie, że w  odniesieniu do tytułowego stwierdzenia, złoto jest znacznie trudniej dostępne. Pomimo, że znajduje się w zasięgu każdego.

W tekście chciałbym poruszyć problematykę obecnych relacji, dialogów, rozmów i dyskusji. Z racji swojego młodego wieku, bagatela czterdzieści parę wiosenek, uważam, że mogę coś nie coś od siebie, a raczej swojego doświadczenia wnieść.

Z miłą chęcią uczestniczę we wzniosłych dyskusjach, które jak skrzydła unoszą do wyżyn mądrości w których słuchanie jest jak cnota, a mowa spokojnym przejawem serca. Jednocześnie staję się małomówny w sytuacji gdy słowa, które chciałbym wypowiedzieć nie zostaną usłyszane, z racji tego, że rozmówca zbytnio skupia się na mówieniu, nie do końca angażując się w słuchanie, do tego nie zdając sobie sprawy z tego jak bardzo jego gadanie absorbuje jego własną uwagę.

Pamiętam jak byłem jeszcze nastolatkiem. Taki czas, w którym człowiek przepełniony jest energią odkrywania, zgłębiania, doświadczania. Jeszcze niewiele wie, a już pragnie dzielić się spostrzeżeniami. Z przyjemnością wspominam ten czas, ponieważ tamte słowa wypowiadało serce, ego zaś jeszcze z dozą niepewności spokojnie czekało na swoją kolej. Jeszcze małoletni a już tak bezgranicznie pochłonięci w relacjach, często do wczesno porannych godzin. To był naprawdę wyjątkowy czas, mogliśmy snuć marzenia, cieszyć się sobą i chwilą, która mogłaby trwać nieskończenie. Chyba wiecie o co mi chodzi?

Potem niepostrzeżenie przyszedł czas zatracenia, skok w dorosłość, kiedy to z racji wzięcia odpowiedzialności za swoje życie, konsekwencją było mocne uziemienie, między innymi z powodu trudnych czasów, bezrobocia, braku kompetencji. Niespodziewanie zabrakło przestrzeni, którą dawaliśmy sobie wcześniej, każde z nas musiało znaleźć jak najlepszy sposób na odnalezienie siebie w tej abstrakcyjnej rzeczywistości.  Następnie ugruntowałem się w mocnych przekonaniach na temat własnej osoby i światopoglądu. Nastąpiła era Racji.

Priorytetem zaczęła być Racja, a z racją coś takiego jak dyskusja nie może zaistnieć, ponieważ racja chce dominować. W swojej nieświadomej samo-destrukcji strzela argumentami, stwierdzeniami, spostrzeżeniami, chcąc osłabić rozmówcę, który to z kompana w rozmowie, często staje się przeciwnikiem, w stosunku do niezłomnej perspektywy patrzenia na dane zagadnienie.

Teraz wracam z powrotem, jakby z podróży życia, w której moja Racja jako mechanizm obronny wynikający z powodu poczucia braku własnej wartości, miała wypełnić właśnie tą lukę. Jednak nigdy do niczego mnie nie doprowadziła, jedynie jako balast odcinała mnie od mądrości życiowej. A jest nią właśnie przyjemność słuchania i czerpania z mądrości innych ludzi.

Im człowiek jest starszy, tym bardziej ceni sztukę konstruktywnego milczenia.”

– Erza Pound

Po tej krótkiej dywagacji na temat Racji, pragnę odnieś się do obecnych czasów i relacji w nich zaistniałych. Teraz już właściwie z racji własnego doświadczenia, widzę jak wiele nam potrzeba a raczej jak bardzo zatracamy się w potrzebie dominacji własnej w racji, nie dając sobie i innym przestrzeni w rozmowie. Przyczyną tego może być to, że sami w natłoku informacji nie wiemy w jakim kierunku się zwrócić. Powoli zatracamy własną tożsamość. Często będąc pod wpływem przebodźcowania umysłu informacjami, którymi faszerują nas media mainstreamowe, bądź społecznościowe. Nieświadomie poddajemy się tym mechanizmom, często powtarzając papkę informacji z którą utożsamiliśmy się w wyniku zgodności bieżącego algorytmu umysłu, który dostosował do nas algorytm FB, czy Youtobe.

Przerażające, przyznam, że czasem sam czasem się na to łapę. Zastanawiam się, ile jeszcze zostało NAS, w gąszczu tych wszystkich informacji, których zadaniem jest  tworzenie ciasnych przestrzeni w walce o popleczników danego światopoglądu. W wyniku tego, chcąc jakoś w tym się odnaleźć, zaczynamy walczyć o namiastkę tożsamości w którą uwierzyliśmy i uznaliśmy za własną.

Słowo, którego nie wypowiesz jest twoim niewolnikiem, to które wypowiedziałeś, staje się twoim panem.

 – Gérard de Villiers

Należy tutaj zwrócić szczególną uwagę na to, że każde słowo wypowiedziane w przestrzeni nigdy nie ginie, niosąc za sobą brzemię konsekwencji, które po pewnym czasie wracają do nas wzmocnione. Być może nie raz poczułeś się zażenowany z powodu autorytetów w które uwierzyłeś, z którymi się utożsamiłeś, po pewnym czasie spostrzegłeś, że nie byli niczym więcej jak zwykłą manipulacją. Dla tego nie warto gadać dla samego gadania, ilość słów nie świadczy o naszej dojrzałości.

Kiedy mówisz, powtarzasz jedynie to, co już wiesz. Gdy zaś słuchasz masz szansę nauczyć się czegoś nowego.

– Dalajlama

Hmmm… Co począć? Jak wybrnąć, jak wyrwać się z tego niekończącego i za razem nic nie wnoszącego krzykliwego dialogu?

A właśnie TAK! Nauczyć się słuchać i ważyć słowa, wypowiadać je tylko wtedy, kiedy ktoś o nie poprosi, bądź kiedy sam skończy swoją wypowiedź. Nienachalnie, delikatnie, czując to, co chce się powiedzieć. Przecież można wyrazić siebie, niekoniecznie podważając wyraz rozmówcy. Dając sobie wzajemną przestrzeń otwieramy się na czyjeś spostrzeżenia, jednocześnie wnosząc swoje w jego życie. Czyż esencją rozmowy nie jest wymiana poglądów w raz z akceptacją siebie nawzajem? W rezultacie możemy dojść do wspólnych wniosków, wspólnych odkryć. Co najważniejsze podchodząc z otwartością dajemy sobie możliwość zmian, które procentują naszym rozwojem osobistym. I to jest piękne.  Mądrość sama w sobie.

Ludzkość dzieli się na tych, którzy wiedzą, ale nie mówią i na tych, którzy mówią, ale nie wiedzą.

– Czesław Miłosz

Kiedyś usłyszałem, że mądrość przejawia się w milczeniu i w zupełności się z tym zgadzam. Mądrość nie potrzebuje obnażenia, ponieważ emanuje sama w sobie. Za to poczucie wiedzy pragnie być eksponowane, dopieszczane, uznawane. Mądrość tkwi u źródła naszej egzystencji nie potrzebuje poklasku, oczekuje jedynie zrozumienia. Rezygnując z Racji dajesz przestrzeń zrozumieniu, zaczynasz się rozwijać.

Podsumowując. Tak jak na wstępie wychodzi na to, że mądrość jest jak złoto, które dostępne jest dla wszystkich, a jednak nie każdy może ją posiąść. Za to racja jest jak srebro, w którym pławi się wielu, jednak nie przynosi to większej wartości. Warto się nad tym pokłonić, przyjrzeć się swoim zachowaniom. Być może przyszedł czas na słuchanie, choćby po to by usłyszeć samego siebie.

Tego Ci życzę. Raffi

Podaj dalej!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.