MROCZNA OPOWIEŚĆ O LUDZIACH TAMTEJ ERY. CZĘŚĆ 2 – UTRACONE ZDROWIE

Ludzie tamtej Ery nie korzystali z prawdziwej medycyny, która nas teraz uzdrawia na każdym poziomie.  Jak mogli z niej korzystać jeśli nie uznawali połączenia między nimi a wszechświatem? W wyniku tego i jeszcze kilku czynników przepływ prany w ludzkim ciele był coraz bardziej zaburzony. Blokady w kanałach energetycznych oraz spożywanie trucizn doprowadzały do poważnych chorób co w skali światowej miało dramatyczne skutki. Zarówno w przyczynach jak i w rozwiązaniach brak świadomości tylko pogłębiał mroczną Erę ludzi.

Utracone pożywienie

Ówcześni mieszkańcy naszej planety u schyłku swojego czasu nie żyli tak jak my w rodowych osadach. Nie posiadali swoich ogrodów ze swoimi własnymi owocami i warzywami. Nie rozumieli, że troszcząc się i dając miłość swoim roślinom, w podzięce te uzdrawiają ich zanim jeszcze pojawią się pierwsze objawy chorób. Utracili tą cenną wiedzę czego skutkiem idea uprawiania „darów Matki Ziemi” została sprowadzona do przerażającego poziomu. O czystej miłości do roślin i uzdrawiającej energii zwrotnej nie było już mowy. Zamiast tego rośliny zostały hodowane na niekoniecznie przyjaznej dla nich ziemi, często w środku budynków lub o innych porach roku po to, żeby napędzać wspomniany wcześniej system ekonomiczny i ukrytą za nim chciwość. By dawały obfite plony używano wręcz zabójczych, szkodliwych środków chemicznych dzięki którym osiągały nienaturalne rozmiary i jedynie ładny wygląd dla większych zysków. Potraficie uwierzyć, że w pewnych warunkach dary od Matki Ziemi zamiast ich uzdrawiać, naprawdę szkodziły jej mieszkańcom? Jaką trzeba być cywilizacją żeby doprowadzić do takiego stanu rzeczy?

Zdrowie naiwnych

My oczywiście nie mamy już tych problemów ale spróbujcie sobie wyobrazić jak można doświadczać pełni życia jeśli nasze zdrowie zostaje utracone. W tamtych czasach wyższe, duchowe cele musiały ustąpić ludzkim dążeniom do odzyskiwania zdrowia, które ludzie tracili już po 20 roku życia!!! Wiem, nieprawdopodobne ale to niestety prawda. Pragnienie powrotu do pełnego zdrowia sprytnie wykorzystywała ludzka chciwość. Wymyślono tzw „lekarstwa”. Małe tabletki ze środkami chemicznymi, które połknięte miały leczyć ludzi z różnych schorzeń, częściowo łagodziły objawy ale powodowały inne zmuszając chorego do zakupu innych „lekarstw” i tak stopniowo człowiek stawał się niewolnikiem ogromnych firm, które je produkowały tylko i wyłącznie dla zysków. Nie obchodziło ich ludzkie zdrowie, chodziło tylko o pieniądze. Same jednak „lekarstwa” nie mogły same się sprzedawać w zadowalających ilościach. Potrzebowano osób z autorytetami aby mówili ludziom, że ich potrzebują. Nie uwierzycie mi ale nawet nie wysilono się z wymyśleniem nazwy takich osób i nazwano ich po prostu „lek-arzami” czyli osobami, które miały sprzedawać „lekarstwa”.  To straszne, na jakim poziomie intelektualnym był człowiek tamtej Ery, że się na to nabrał.

Utracona wiedza o uzdrawianiu

Ludzie tamtej Ery nie znali podstawowych zasad uzdrawiania. Nie uznawali bowiem energetycznej natury wszechświata, wierzyli tylko w to co widzieli. Wiedza o tym również nie była specjalnie rozpowszechniana gdyż groziło to całkowitym obaleniem panującego wówczas chciwego systemu. Potraficie pojąć, że próbowano leczenia bez znajomości przepływu energii w ciele? Albo, że całkowicie zbagatelizowano uzdrawiającą potęgę podświadomych myśli? Oczywiście była masa przypadków takich samoczynnych uzdrowień więc nadano im miano tzw. „efektu placebo” i włożono między bajki. Prawie nikt nie zajmował się tym zjawiskiem i nawet podczas kształcenia przyszłych fachowców, którzy mieli zawodowo leczyć ludzi nie było poświęconej nawet minuty na omówienie tej podstawowej zasady ludzkiego uzdrawiania. Żeby było śmieszniej, również podczas takiego kształcenia nie było  czasu poświęconego zasadom odżywiania. Rozumiecie? Uznano, że regularna czynność wkładania kilogramów różnych rzeczy do organizmu nie ma żadnego wpływu na zdrowie więc się tym nie zajmowano podczas takiego kształcenia.  

Przy tym całym braku świadomości chyba nie muszę wspominać, że nikt poważnie nie traktował zależności karmicznych. Ówcześni ludzie uważali, że za złe postępowania zostaną rozliczeni dopiero po śmierci albo w dniu tzw. Sądu ostatecznego. Nie mieli pojęcia, że wszystkie wykroczenia zostają w ich polu informacyjnym i bezpośrednio wpływają na zdrowie, szczęście i przeznaczenie nie tylko ich samych ale również ich dzieci. Gdyby już wtedy wiedzieli że należy praktykować bezwarunkową miłość do świata ich los byłby całkowicie inny.

Pod wpływem wszystkich tych czynników ludzie tamtej Ery skrócili średnią długość życia nawet kilkunastokrotnie. To były okrutne czasy. Już od najmłodszych lat wychowywani w morzu trucizn, w zjadaniu przerażonych zwierząt, w codziennym zatruwaniu ciała skażonym pożywieniem, powietrzem, spragnieni prawdziwego życia i zdrowia zwracali się do swoich doktorów, lekarzy i często właśnie od nich dostawali śmiertelne ciosy.

Wiem, że gdy czytacie te słowa, ludzie tamtej Ery wydają Wam się jak z innej planety, innej złowrogiej rasy ze znacznymi ubytkami rozumu i wrodzoną chciwością, nienawiścią i ewidentną skłonnością do samounicestwienia. Jednak uwierzcie mi, że należy im się współczucie gdyż oni po prostu  padli ofiarą poważnej choroby, której końcowym objawem i przyczyną wszelkiego zła był brak równowagi między umysłem, sercem i duszą.

Część 3 – SŁUGA, KTÓRY STAŁ SIĘ WŁADCĄ

Niech Światło Cię prowadzi. Gaja-San

Podaj dalej!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.