PIREMIDALNA FOBIA

Muszę przyznać, że sporo naoglądałem się filmów o piramidach. Począwszy od tych w Giza albo w Meksyku oraz na Filipinach a także na oceanicznym dnie i licho wie gdzie jeszcze, bo są tego całe krocie. Różnią się te piramidy szczegółami ale nie o to chodzi.


Spróbuję dzisiaj na ten temat nieco pospekulować.
Tak, właśnie pospekulować bowiem do tej pory nie udowodniono na czym fenomen piramid polega. Wszystko to są raczej domysły więc i ja dorzucam kolejny.

Zanim jednak to uczynię pozwolę sobie sięgnąć do pozornie „innej beczki” a mianowicie tego co działo się na Filipinach gdy Amerykanie najpierw założyli tam swoją lotniczą bazę a potem ją opuścili.
Otóż jest rzeczą absolutnie zrozumiałą, że dla tamtejszych tubylców samoloty jako olbrzymie metalowe ptaki były czymś wręcz niebiańskim, wszak „spadały” z nieba. Warto dodać, że oprócz mistycznego wrażenia jakie lądujące i startujące maszyny robiły na tubylcach, nie mniejsze pożądane wrażenie robiły smakołyki jakie żołnierze z bazy im rozdawali. Były to słodycze, czekoladki, konserwy, guma do żucia a nawet ……. prezerwatywy. Skądinąd trudno sobie wyobrazić co tubylcy zrobili z kondomami ale przecież pomysłowość ludzka bywa bezgraniczna!
Nie trudno zrozumieć, że przychylność tubylców i ich sympatii do lotników osiągnęła pewnego rodzaju uzależnienie i oczekiwanie.

Gdy bazę lotniczą zlikwidowano fakt ten stał się dla miejscowej społeczności niesamowitym szokiem a głód uzależnienia od spadających jak manna niebiańskich przysmaków podpowiadał, że trzeba „coś” zrobić aby ubrani w lotnicze kombinezony i hełmy piloci sprawiający wrażenie bogów przybywających z nieba zechcieli znowu w tym miejscu lądować (i oczywiście sypać smakołykami). Pierwotne umysły podpowiadały, że można (i trzeba to) spowodować modłami, ofiarami, magią, atrapami powietrznych maszyn i każdym innym oby skutecznym sposobem. Zaczęto więc z dostępnych tubylcom materiałów (drewna, liany i liście palm) budować zewnętrznie podobne do samolotów konstrukcje. W ten sposób niejako „wołali do niebios” o przylot metalowych ptaków a pośrednio o tę smakowitą a darmowa „mannę”. Tak oto właśnie objawia się i powstaje tzw. kult cargo.

Wróćmy teraz do tego co na początku sygnalizowałem określeniem SPEKULACJA.
Otóż czy byłoby zrozumiałym i logicznym aby lądującym w przeszłości na ziemię kosmitom budować zapraszające podobizny ich latających statków tak jak robili to tubylcy z Filipin?
Myślę, że TAK!
Zapewne wielu słyszało o próbach stworzenia pojazdu o nazwie dzwon, którego podobizna do stożka albo ostrosłupa jest przecież uzasadniona i posiadająca doskonałą aerodynamikę.

Jeśli zatem zgodnie z moimi spekulacjami już w czasach faraonów i nie tylko wśród tamtych ludów panował kult cargo spowodowany podobnymi urządzeniami w przeszłości lądującymi z nieba to nawet mnie nie dziwi, że chcąc i wierząc w wieczne życie faraonów pochowano ich potem w piramidach aby tymi „pojazdami”, choćby tylko mentalnie, mogli wrócić do np. Ozyrysa. Tyle, że materiałem budowlanym egipskich itp. cargo-maszyn nie były drewna ani palmowe liście.
Gdyby moje spekulacje okazały się sensowne to przede wszystkim potwierdzałyby to, że Ziemię odwiedzali kosmici uznawani przez naiwnych mieszkańców za bogów.
Zresztą biblijny opis wizji Ezehiela potwierdza taką logikę.

Prof. Dr. Jan Pająk, którego pracę dosyć dawno temu miałem przyjemność czytać, opublikował wiele lat temu w „Przeglądzie technicznym INNOWACJE” artykuł pt. „Komora oscylacyjna czyli magnes, który uniesie nas do gwiazd”. W rozważaniach kształtu takiego pojazdu brał nawet pod uwagę coś co przypomina piramidę.
Skoro wspomniałem o kształcie w kontekście piramid to pragnę zaznaczyć, że istnieje zjawisko nazwane promieniowaniem kształtu i to mające konsekwencje energetyczne ( np. choćby opatentowana Piramidka Drbala ta od ostrzenia zapomnianych już prawie żyletek) lecz nie to jest przedmiotem moich dzisiejszych dywagacji.

Wcześniej niż prof. Pająk, już Wiktor Shauberger (1935 r) biorący udział w niemieckich poszukiwaniach nad skonstruowaniem cudownej broni temat ten też podejmował. ( patrz książka Igora Witkowskiego pt.: „Super tajne bronie Hitlera” tom III).
Skojarzeń opartych na kulcie cargo może być i jest zapewne znacznie więcej. Niektórzy nawet dopatrują się go w kształcie wież kościelnych i meczetów.

Na zakończenie ewentualnym sceptykom moich spekulacji dedykuję słowa pewnego filozofa:

„Nie bójmy się inaczej myślących, bójmy się raczej tych, którzy nie myślą wcale”.

Może więc jestem myślicielem albo myśliwym, chociaż po trochu pewnie jednym i drugim.

Andrea Osjano

Jeśli chcesz, możesz dać wyraz swojej wdzięczności stawiając nam kawę.❤

Podaj dalej!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.