SZCZĘŚCIE – PIĘKNO ODNALEZIONE

Czy poszukiwałeś kiedyś szczęścia, a może dążysz do niego. Jak odnaleźć szczęście, jak ono wygląda? Być może odpowiedź znajdziesz w tym krótkim opowiadaniu. Sam zobacz.

Był piękny i słoneczny poranek. Janek jak co dzień wybiegł z domu udając się na poranny jogging. Wybiegł przed dom, przez chwilę się zawahał czy dla odmiany nie pobiec w stronę zabudowań, jednak to była tylko chwila. – Nie ma to jak las o poranku. – Pomyślał i pobiegł w jego kierunku. W prawdzie biegał systematycznie, nie mniej jednak nigdy nie planował trasy którą pobiegnie. W tym aspekcie był spontaniczny. Jak mawiał „każdy dzień jest jak przygoda życia nigdy nie wiadomo co cię może spotkać.”

– nie ma nic lepszego niż zapach lasu na dobry początek dnia. – pomyślał napawając się różnorodnością przyrody. Słońce podgrzewając poranną rosę potęgowało doznania zapachowe. Dając zapachowy  mix życiodajnej energii skomponowanej ze składników lasu i wszechświata.

Biegnąc nagle zobaczył w oddali postać lekko przyczajoną w krzakach. Na początku się zawahał, jednak na myśl mu przyszło, że to już drugi w dniu dzisiejszym dylemat, dlatego też nie ma najmniejszego sensu unikać konfrontacji. Doskonale wiedział, że naprawdę wiele dobrego może przynieść spontaniczna interakcja. Postanowił podbiec i się przywitać

-Hej mam na imię Janek. – wypowiadając zdyszany wyciągnął rękę do nieznajomego aby się przywitać. -Co tutaj robisz? – zapytał.

-Ciiiiiszej… – Przykładając palec wskazujący do ust, wyszeptał nieznajomy jeszcze skupiony na obserwacji. – Ajajjaj, teraz to już na pewno nie przyjdzie, wypłoszyłeś je, – burknął lekko rozgoryczony.

– Wypłoszyłem? –zastanowił się Janek. Co takiego wypłoszyłem?

– Dobrze, już dobrze i tak już nic z tego. Staś wyciągnął dłoń do Janka aby się z nim przywitać. – Mam na imię Staś, ale możesz nazywać mnie Smutas.

– Smutas? A co to za przydomek? –Zapytał Janek.

– Smutas, po prostu tak na mnie wołają.- odpowiedział lekko rozdrażniony Staś.

– Już dobrze, niech będzie Smutas. – odpowiedział Janek, jednocześnie przyjrzał się Stasiowi i pomyślał, rzeczywiście wyraz jego twarzy jest jakby smutnawy ale pewnie to tylko takie wrażenie, które po prostu kojarzy się z tym dziwnym przezwiskiem.

– No dobra Smutasie, powiesz mi teraz co takiego wypłoszyłem.

– Szczęście! Wypłoszyłeś szczęście, wypatrywałem szczęścia. – Wykrzyknął Smutas z grymasem złości na twarzy.

– Szczęścia? –  Odpowiedział zaskoczony Janek. – Jak to szczęścia?

– No tak to, szczęścia po prostu. Siedzę tu w zacisznym miejscu i wypatruję, a ty je wypłoszyłeś. Nigdy nie wiadomo, mogło być już blisko. Jakbym już je dostrzegł wtedy mógłbym je złapać i posiąść.

– Szczęście, zobaczyć, posiąść. – Janek nieco zbity z tropu zastanowił się z kim ma do czynienia, czy aby jego nowopoznany rozmówca jest przy zdrowych zmysłach. Jednak rozmowa bardzo go zaintrygowała dlatego też postanowił ją kontynuować.

– A jak według ciebie wygląda szczęście?

 – W sumie to nie wiem, nigdy go nie spotkałem. – Odburknął  zasmucony.

– To jak je rozpoznasz jak już je spotkasz? Janek bawił się pytaniami. Wiedział, że jest w tym trochę ironii jednak nie mógł się powstrzymać.

– w sumie to nie wiem ale czuję, że jak już by się pojawiło to bym je rozpoznał. Ale z drugiej strony im dłużej poszukuje, tym bardziej jestem rozdrażniony i zniechęcony. Owszem w moich poszukiwaniach pytałem różnych ludzi czy już posiedli szczęście. Większość odpowiada mi, że tak ale niestety nikt nie jest wstanie opisać mi jak owo szczęście wygląda. Jeszcze inni naśmiewają się tylko ze mnie. Sam już nie wiem czy je posiadają czy tylko tak mówią. Może po prostu nie potrafią się przyznać do tego, że też tak jak ja nie mogą go złapać.

W moich poszukiwaniach zawędrowałem do okolicznego Szamana. Zapytałem go, gdzie mogę odnaleźć szczęście. Ale on nie miał dla mnie czasu. Odpowiedział krótko. Szczęścia szukaj w lesie.

– No to szukam, ale znaleźć nie mogę. – Jeszcze bardziej posmutniał. I w tym też momencie, nadciągnęła chmura przesłaniając słońce, które jeszcze przed chwilą przebijało się przez konary drzew.

– No teraz to dopiero zrobiło się ponuro. Dziś już na pewno szczęścia nie odnajdę.

– Smutas, smutas, a może byś się tak uśmiechnął.- Janek próbował rozweselić Stasia.

– Wcale nie jest mi do śmiechu, kiedy moje poszukiwania są nadaremne.

–  A ty Janek wiesz jak wygląda szczęście? – Janek uśmiechnął się i na chwilę zatopił się w myślach na jego twarzy pojawił się promienny uśmiech. – Szczęście, czy wiem jak wygląda szczęście, –  wypowiadał szeptem rozmarzony.

– No z czego się tam podśmiewasz, jeśli coś wiesz to opowiadaj. – Ze zniecierpliwieniem nalegał, – opowiadaj.

– Już dobrze uspokój się powiem ci coś o szczęściu. Wiesz co szczęścia nie da się opisać.

– Nie da się opisać, – oburzył się Stasiek. Jak to widziałeś szczęście i mówisz, że nie da się go opisać? To widziałeś czy nie widziałeś? – Dopytywał zniecierpliwiony.

– Opisać się nie da, ale można je poczuć. Wiem też, że jak będziesz takim smutasem to nigdy go nie odnajdziesz. Szczęście nie lubi smutasów.

Posłuchaj teraz uważnie, nie ma na tej planecie smutasa który odnalazł szczęście w smutku a co lepiej w złości czy w pochopności. Wiesz co, twój Szaman miał rację. Rzeczywiście szczęścia najlepiej szukać w lesie. Jednak widać, że nie miał dla ciebie czasu. Ponieważ nie powiedział ci, że szczęście nosisz w sobie a w lesie po prostu łatwiej o kontakt ze samym sobą. Ale miał rację jeśli szukasz szczęścia najlepiej udać się w samotności do lasu.

Jednak nie chodzi tu o wypatrywanie szczęścia, chodzi o uważność, o wyciszenie o uspokojenie natłoku myśli. Chodzi o to żeby coś sobie uświadomić, poczuć, złapać połączenie ze sobą, otoczeniem i wszechświatem za razem. Tylko wtedy poczujesz czym jest prawdziwe szczęście. Doświadczysz bycia sobą i lasem, bycia lasem i całym jego otoczeniem, poczujesz jedność z planetą Ziemią i wszystkimi istotami, które ją zamieszkują, poczujesz tą świadomość, świadomość która jest jednością samą w sobie.

– Janek zahipnotyzowany kontynuował swój monolog a Stasiek słuchał z rozdziawionymi ustami.

Tą właśnie świadomość nazwałbym właśnie szczęściem. Bo szczęście to właśnie życie na tej pięknej planecie, szczęście to śpiew ptaka, szum wiatru, kropla deszczu, promień słońca.

– W tym właśnie momencie chmura przesłaniająca słońce, przepłynęła odsłaniając promienie które już nie mogły doczekać się aby oddać planecie życiodajną moc.

– Stasiek stał jak wryty. Nie mógł ochłonąć z doświadczenia jakiego przed chwilą doznał. – To słońce, ta chmura, – z trudem wypowiadał. – To czary, jakiś cud chyba.

– Czary nie czary ale cud na pewno. – zaśmiał się Janek. –  Cały świat, całe życie jest usłane takimi cudami, ktoś może nazwać to czarami. Nazwy są nieważne. Ważne jest to by posiąść umiejętność dostrzegania tych cudów. Pamiętaj Stasiu, też jesteś cudem i szczęściem samym w sobie. Musisz się tylko na to otworzyć i nie martw się jak uwolnisz szczęście ono od ciebie nie ucieknie, gdyż jest integralną częścią ciebie.

– Czy rozumiesz co chcę ci przekazać?- zapytał Janek

– Rozumiem i nie rozumiem za razem. Ale coś we mnie się zmieniło, coś chyba zaskoczyło. – Widać było jakby rozczarowanie po minie Stasia. Już nie był Smutasem było w nim dużo zaciekawiania.

– Zrozumiesz, już widzę że odczarowałem cię trochę. Trenuj uważność. Na mnie już czas, może się jeszcze kiedyś spotkamy. – Janek pobiegł w kierunku domu.

– Staś ochłonął i wykrzyknął jeszcze na pożegnanie. Janku, Janku to szczęście, że ciebie tu spotkałem. Janek w oddali pomachał do Stasia i pobiegł dalej.

Szczęście…. Hmmm…. Uważność…. – Szaman miał jednak rację. Przecież jakbym nie przyszedł do lasu nie spotkał bym Janka. – Pozbierał się i poszedł w kierunki swojego domu.

Kocham cię człowieku, Raffi

Podaj dalej!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.