TRZY POWODY DLA KTÓRYCH POWINIENEŚ WEJŚĆ W CZASOWE POSTY.

Pewnie nie raz słyszałeś o poście jednodniowym. Ten kto o nim mówi z reguły chwali. Oczywiście jest wiele zwolenników jak i wielu przeciwników postów. Niektórzy nazywają je głodówką. Osobiście nie lubię określenia głodówka i jak dla mnie jest ono totalnie nieadekwatne do tego typu postu i nie ma nic z postem wspólnego. Dlatego też przedstawiam ci trzy powody, które być może zmienią twoje podejście do nich.

Według mnie głodówka następuje wtedy, kiedy nagle stajesz w sytuacji w której nie masz dostępu do pożywienia i do tego jesteś totalnie na to nieprzygotowany. Wtedy mamy do czynienia z głodem  (głodowaniem). Natomiast post to już zupełnie inna sprawa ponieważ post jest realizacją twojej świadomej decyzji. Wynika z ciebie, z twoich potrzeb.

Ale wróćmy do sedna tematu. Co może dać ci post jednodniowy? Oczywiście każdy może mieć inne odczucia, powody, oraz doświadczenia. Ja przedstawię swoje trzy powody. Jedne z nich mogą wydać ci się banalne a inne mogą całkowicie wywrócić twoje podejście do tego tematu, oczywiście jeśli jesteś sceptycznie nastawiony i jeszcze tego nie doświadczyłeś.

DYSCYPLINA UMYSŁU – CO MOŻE DAĆ CI POST JEDNODNIOWY

Po 1 – Detox komórkowy

Pierwszym powodem będzie jak się już pewnie domyślasz oczyszczanie (detox) organizmu. Być może spotkałeś się już z terminem „autofagia” (samo zjadanie), czy też detox komórkowy. Już wyjaśniam w latach 90 tych profesor Yoshinori Ohsumi odkrył, że w trakcie nie dostarczania przetworzonego pożywienia do organizmu, następuje w nim samo zjadanie, nasz organizm zaczyna od uszkodzonych bądź obumarłych komórek w celu pozyskania energii na aktualne zapotrzebowanie, i za koleją jeśli je posiadamy zjadane są wirusy i inne bakterie. W rezultacie profesor w 2016 r. otrzymał za to odkrycie Nobla. Nie będę zgłębiał tego tematu, gdyż jest o tym wiele artykułów, wystarczy wygooglować. Oczywiście „autofagia” lepsze rezultaty ma w postach kilkudniowych, jednak nie sposób było nie wspomnieć o tym odkryciu choćby dlatego, żeby rozwiać pewne wątpliwości u przeciwników, którzy posty nazywają raczej głodówkami. Dlatego mój przyjacielu nie ma lepszego lekarstwa na twoje bolączki niż oczyszczanie poprzez czasowe posty. Do tego dajesz swojemu ciału swoisty odpoczynek od trawienia, taki weekend po ciężkim tygodniu pracy. Możesz mi wierzyć twoje ciało po jakimś czasie za to przysłowiowe wolne na pewno ci się odwdzięczy. W zdrowym Ciele zdrowy Duch.

Po 2 – Zabawa z nawykami

Drugim powodem jest zabawa z nawykami. I tu się zaczyna przygoda, ojjj można się wiele o sobie dowiedzieć. Naprawdę w trakcie takiego postu wiele się dzieje i mowa o poście jednodniowym. Odnoszę się do swoich doświadczeń myślę, że są tu „wyjadacze postowi” i coś więcej mogą na ten temat powiedzieć. Tak naprawdę jest to jedna z lepszych metod poskramiania własnego umysłu ( Ego). Oj można dać mu popalić. Nie mniej jednak dla mało doświadczonych w takich momentach Ego daje znać o sobie i zaczyna się wtedy dosyć mocny dialog. W rezultacie pozwoli ci to na lepszą kontrolę nad swoim życiem. Dzięki tej konfrontacji zrozumiesz gdzie tak naprawdę umiejscowiona jest twoja świadomość tak „namacalnie” doświadczysz, że nie jesteś własnym umysłem. Coś na zasadzie umysł swoje a Ty swoje.

Po 3 Trening dyscypliny

Trzecim powodem jest trening dyscypliny. No właśnie, co tu zrobić jak mnie ssie w żołądku, jak przewagę bierze zdenerwowanie z powodu braku codziennych używek, jak radzić sobie z pewnymi odruchami, co zrobić z wszędzie roznoszącym się i jakże ponętnym zapachem pożywienia, który jakoś tak wyjątkowo właśnie w takim momencie wszędzie się roznosi. Uzależniony umysł się domaga a ty mówisz Nie!  Czyż nie jest to najlepszy trening samokontroli, determinacji, dyscypliny? Tak, że mój przyjacielu nie ma nic lepszego dla zdyscyplinowania jak post jednodniowy, oczywiście co jakiś czas powtarzany.

I co o tym myślisz? Jak dla mnie jest to niezła jazda w doświadczaniu ze samym sobą. W moim doświadczeniu takie posty przyczyniają się do znacznego progresu w swoim rozwoju. Z mojej strony nie widzę w tym żadnych zagrożeń, pokonuję wtedy pewne strachy, transformują się programy, co prowadzi do stopniowego uwalniania własnego Ja wobec obciążeń, które w sobie nosimy. Jest to ewidentne wyjście ze strefy komfortu a przecież każdy kto interesuje się rozwojem osobistym wie, że nie ma rozwoju w strefie komfortu. Dlatego polecam każdemu taką zabawę z własnym umysłem, ponieważ to doświadczenie wiele wniesie w twoje życie.

Traktuj to jako ciekawą zajawkę, ciekawe doświadczenie i w żadnym wypadku nie głoduj. Niech wynika to z głębi twojej świadomości.

Rozwijaj się, i tego ci życzę.

Kocham cię Człowieku, Raffi

Podaj dalej!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.