WSPARCIE DLA DOROSŁYCH DZIECI ALKOHOLIKÓW – TOMMY HELLSTEN

Podróżując poprzez nieodkryte zakamarki umysłu, zmierzając w kierunku zrozumienia naszego istnienia przyglądamy się prawidłom rządzącym naszą egzystencją. Powoli dochodzimy do wniosku, że nasze życie jest skutkiem nieodkrytej jeszcze przyczyny. Szperając w konsekwencjach naszej egzystencji odkrywamy, że nie sposób stać się dorosłym, dojrzałym emocjonalnie człowiekiem, nie mając wcześniej możliwości przeżycia w pełni swojego dzieciństwa.

Czy zastanawiałeś się może, czym jest Twoja osobowość? Jak powstaje? Co na tworzenie Twojej osoby ma, bądź miało zasadniczy wpływ? Kim jesteś? Jak dotrzeć i odkryć siebie? Czy Twoje poglądy, zachowania, spojrzenie na otaczającą rzeczywistość są rzeczywiście Twoje? Być może Twój obraz jest wypaczony poprzez błędne wzorce wyświetlane w krainie powyginanych luster poprzez które stworzona została Twoja osobowość.

Na te i na wiele innych pytań, jeśli tylko podjąłeś pracę ze swoją zmianą z pewnością znajdziesz odpowiedź. Na każdej z dróg zrozumienia jest wiele drogowskazów, musimy się tylko nauczyć je zauważać i odpowiednio interpretować.

Książka, którą chciałbym ci zaproponować może okazać się zbiorem wielu przydatnych wskazówek na drodze Twojej transformacji. Niech Cię nie zmyli tytuł, ponieważ DDA jest jednym z wielu elementów, które jako przeszkody wpływają na budowę twojej osobowości. Dlatego uważam, że książka jest dla każdego, niezależnie czy wychowałeś się w rodzinie dysfunkcyjnej czy też dotkniętej chorobą alkoholową. Tak się składa, że mechanizmy blokujące naszą pełnię życia tkwią w błędnych uwarunkowaniach kulturowych i dotykają nas wszystkich. Dlatego warto byś sięgnął po ten egzemplarz, ponieważ może wnieść w twoje życie ziarno zrozumienia, które przełamie pewne uwarunkowania na drodze ku obfitości i szczęściu.

Fragment książki:

Dziecko ze swej natury jest istotą, która nie potrafi wzra­stać w izolacji, jego własne możliwości przetrwania są dość ograniczone i nie starczają na długo. Wprawdzie zdolno­ści, w jakie jest wyposażone, stwarzają nieograniczony wręcz potencjał życiowych szans, jednak właściwości te są niejako ukryte za jego plecami; samodzielnie nie potrafi ich dostrzec ani z nich skorzystać. Są to, jak wspomniano, „szanse”, a nie działające automatycznie mechanizmy. Dla­tego do swego rozwoju dziecko potrzebuje luster, w których mogłoby owe możliwości własne dostrzec i ocenić. Lustra­mi tymi stają się inni ludzie, a największe znaczenie przed­stawiają ci, których dziecko ma do dyspozycji w najwcześniejszej fazie życia. Owymi zwierciadłami bywają więc najczęściej przedstawiciele poprzedniej generacji, konkret­nie matka i ojciec.

Przez obserwację swego odbicia dziecko dowiaduje się, kim jest. Odczuwając np. głęboki smutek, początkowo nie jest tego świadome; smutek jest, istnieje, ale dziecko nie potrafi so­bie uświadomić, że jest to jego własne uczucie, że jest ono czę­ścią niego. Jeśli natomiast ów smutek będzie dostrzegalny w lustrze, dziecko przyjmie go jako swój, stanie się on częścią niego, a wnioskiem na planie psychicznym będzie konstata­cja: „Mam prawo odczuwać smutek, smutek jest czymś do­brym”. Odbiciem smutku dziecka w lustrze jest dostrzeżenie go przez rodziców. Widzą go, akceptują, zatem dziecko otrzy­muje od nich „przyzwolenie” na to uczucie, które stanie się odtąd częścią jego życia. Jeśli natomiast rodzice sami w sobie nie mają uregulowanej relacji do emocji nazywanej smutkiem, nie dostrzegą jej również u swojego dziecka. Lustro będzie puste, nieme, nie będzie w stanie pokazać dziecku („odpowiedzieć” na jego pytanie), co się z nim aktualnie dzieje, co odczuwa.

W analogiczny sposób dziecko ogląda w lustrze otoczenia wszystkie inne swoje uczucia: nienawiść, smutek, radość, sa­motność etc. Chciałbym jeszcze raz powtórzyć: Rodzice są w stanie pozwolić swoim dzieciom na odzwierciedlenie wyłą­cznie tego, co sami kiedyś otrzymali. Dotyczy to w nie mniej­szym stopniu potrzeb takich jak poczucie bezpieczeństwa, do­cenienia, bliskości, akceptacji i podobnych.

Przez wielokrotne obserwacje swojego odbicia w lustrze dziecko zaczyna budować własny wizerunek oraz wyobrażenie o sobie samym. Z tych dzień po dniu, miesiąc, po miesiącu wi­dzianych obrazów z czasem formuje się ja dziecka: takim się staje. Można powiedzieć, że jesteśmy takimi, jakimi widzą nas inni; tak wielką władzę mają nad nami. Proces odbijania się w lustrze przypomina akt tworzenia — osobowość człowieka po­wstaje głównie w ten właśnie sposób. Ten sam proces trwa przez całe nasze życie. Nieustannie budujemy się i formujemy, prze­glądając w podstawianych nam przez życie zwierciadłach. Wy­daje się jednak, że najbardziej przyciągającymi nas obrazami są te, które zapamiętaliśmy w dzieciństwie. Jesteśmy nimi ocza­rowani, jakby wręcz uwięzieni w nich, do nich właśnie nieustan­nie staramy się powracać. Być może tym właśnie wyjaśnić można fakt, że człowiek z reguły lgnie do ludzi traktujących go tak, jak to czynili jego rodzice, poszukuje u swych późniejszych par­tnerów cech swoich rodziców. Czyż nie wygląda na to, że cały czas próbujemy sprawdzać swoje ja: „Czy to takim właśnie czło­wiekiem jestem? Czy to na pewno ja?”

Czy nie jest aby tak, że wszystkie ukrywające się wciąż za naszymi plecami nieodbite jeszcze w lustrach możliwości, wszystkie te niezliczone ja raz po raz szukają możliwości zaistnienia, by móc przyłączyć się do reszty, stając się elementami nas? A może wszystkie nasze kolejne ja dysponują mąd­rością dającą im świadomość, że to jeszcze nie wszystko, że formowanie się naszej osobowości trwa nadal?

Miłego czytania. Sprawdź gdzie możesz kupić najtaniej

WSPARCIE DLA DOROSŁYCH DZIECI ALKOHOLIKÓW – TOMMY HELLSTEN

OD WYDAWCY

Mówi się, że główny pokój w domu rodziny dotkniętej alkoholizmem zajmowany jest przez hipopotama, którego istnienia wszyscy stanowczo zaprzeczają.

W rodzinie ustalone zostają trzy reguły, których przestrzeganie staje się życiową koniecznością:

Nic nie mówić!
Niczego nie odczuwać!
Nikomu nie ufać!

Milcząc, zostawia się hipopotama w spokoju, a elementem tego milczenia jest udawanie, że wszystko jest w porządku. Wiadomo, że dzieci w rodzinach alkoholików, mimo fatalnego traktowania, bywają zwykle bardzo lojalne wobec rodziców… Odwagę, by wyrazić swój gniew, ma tylko ten, kto nie boi się zostać samotnym. Zatrzymywanie gniewu w sobie jest równoznaczne z uchylaniem się od odpowiedzialności za swoje życie. Dlatego objawianie swego gniewu jest tak trudne. Łatwiej jest przyjąć postawę zawiedzionych życiem, obarczając innych winą za nasz nieudany los. Nie ma nic trudniejszego od wzięcia odpowiedzialności za swoje dobre samopoczucie.

O AUTORZE

TOMMY HELLSTEN

Tommy Mauritz Hellsten (ur. 23 września 1951 r. W Loviisa ) [1] jest fińskim teologiem , terapeutą, wykładowcą, pedagogiem i autorem, który napisał kilka dzieł sztuki życia opartych na życiu własnym i swoich pacjentów. Hellsten mówi po szwedzku jako języku ojczystym, ale pisze głównie po fińsku [2], a także prowadzi wykłady w języku angielskim. Hellsten mieszka w Porvoo . – Wikipedia

Rozwijaj się. Raffi

Podaj dalej!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.