ZWIĄZKI NIEPOUKŁADANE – JAK STWORZYĆ DOBRĄ RELACJĘ PARTNERSKĄ

Związki wymarzone, piękne, czarujące, w uniesieniu miłosnym z drugą połówką, czy też bratnią duszą, przeznaczeniem. Jestem zakochany, Jesteś taka wyjątkowa, czarująca. Kocham każdą twoją część. Twoje włosy, usta, oczy, dłonie, twój zapach, twój uśmiech, jesteś doskonała, jesteś ideałem.

Ochhhh….. Jakie to piękne uczucie. I jakie ulotne za razem. Czy zastanawiałeś się kiedyś, dlaczego tak trudno utrzymać nam ten wyjątkowy stan? Czy życie nie byłoby piękne w nieustającym stanie zakochania? W stanie miłości, obfitości, pełnej, bezwarunkowej?

Co zrobić, by żyło nam się lepiej? By nie wpadać w pułapki nieudanych związków, a w szczególności by nie powielać błędnych schematów i nie popadać w podobne destruktywne relacje.

Rozłóżmy tą skomplikowaną relację na czynniki pierwsze a potem ją poskładajmy, być może staniemy się ekspertami w relacjach partnerskich.

Archetypy, Autorytety, Wzorce, Traumy.

Jako istoty społeczne, stety albo niestety, jesteśmy ukształtowani na miarę pewnych oczekiwań. System społeczny zakłada, że mamy spełniać określone normy osobowości, które nie do końca dobrze współgrają z naszą naturą. Stajemy się wymagający, ambitni. Stawiamy sobie wysokie cele. Choćby po to, by utrzymać się w tzw. społecznym trendzie. Chociaż patrząc na to w szerszej perspektywie, to właśnie system stawia nam pewne wymagania, normy, trendy, którym musimy się poddać. W innym razie, możemy stać się społecznymi wyrzutkami. Tzw. wyścig szczurów. Jeśli nie utrzymamy tępa, wypadamy na społeczny margines. Tak w trakcie dorastania, edukacji, upływu czasu, nasze życiowe idee zatracają się pod stertą społecznych wymagań. Dlatego też, cały czas coś nam doskwiera, coś nie pasuje, stajemy się z nudzeni, rozżaleni, niespokojni, nienasyceni…

Istnieją wzorce rodzinne a nawet rodowe, dzięki którym otrzymujemy bardzo wiodące mniemanie o naszych przyszłych partnerach. Chciał, nie chciał naszych partnerów, w prawdzie nie zawsze świadomie, ale zawsze będziemy porównywać do naszych rodziców, czy też opiekunów. Są to programy, które tworzą w nas tzw. wzorzec Mężczyzny i Kobiety. Zdobywamy wiodący fundament dotyczący typu naszego przyszłego partnera. Na tym etapie wchodząc w dorosłe życie, już wiemy co lubimy, bądź czego nie lubimy u mężczyzn, czy też u kobiet. Jest to wiodąca baza na której będziemy tworzyć przyszłe relacje. Jak również, te w których teraz funkcjonujemy, bądź te, które mamy już za sobą. Pod koniec tekstu będziesz już wstanie w miarę jasno to ocenić. Bądź nie, w sumie wiele zależy też od tego, ile w sobie zanegowałeś, na ile trudne i toksyczne były relacje w domu w którym dorastałeś.

Patrząc szerzej, warto jeszcze spojrzeć na wzorce rodowe. Choćby na częstą i w pewnym czasie normalną służalczość kobiety wobec mężczyzny. Mężczyzny jako głowy i pana rodziny, który dba o finanse i za razem, kobiety zajmującej się domem, wychowaniem dzieci itp. Cały czas doskwiera nam ten stereotyp rodziny. Czy to dobrze, czy to źle, sam oceń. Uważam, że taki układ tworzy mocną zależność i służalczość co wpływa negatywnie na relacje. W rezultacie popadł w pewną skrajność, co szczególnie dostrzegalne i normalne było w latach Prl-u. Pracujący, pijący, wymagający Tata, któremu wszystko wolno i służalcza Mama, której zasadniczo nie wolno nic, poza domowymi obowiązkami. Na szczęście powoli widać, że ten schemat zaczyna zanikać. Był destrukcyjny tak dla kobiety jak i mężczyzny.

Dochodzą tu jeszcze, mocno zakorzenione w naszych schematach wzorce religijne. Na dobre i na złe i czasem na zabój. Byleby tylko opinia społeczna nie ucierpiała z powodu grzechu kościelnego jakim jest rozwód. Mocna presja społeczna. Czyli tak naprawdę schemat zniewolenia oparty na strachu. Najlepszą metodą na przeżycie często było tu przetrwanie, piorąc własne brudy we własnym domu. Można by ten aspekt rozwinąć, jednak sobie odpuszczę. Ważne żeby uchwycić sedno.

Znaczenie kontaktu ze samym sobą.

Zasadnicze znaczenie w relacjach ma dojrzałość emocjonalna, w której zdobywamy nasze wychowanie. Tak naprawdę zależy od niej to, jak będziemy w związkach funkcjonować, jak będziemy je budować i na ile będziemy potrafili posługiwać się naszymi emocjami. Czy w ogóle będziemy umieli się z nimi konfrontować. Niestety w dzisiejszych czasach wielu ma z tym problem, co nie wróży dobrej relacji, nawet ze samym sobą. Nie wspominając o pozytywnej relacji partnerskiej.

W domach w których panowały zasady wychowania tzw. twardą ręką. Czyli wiodąca była przemoc psychiczna, bądź fizyczna. Wiemy, że jeszcze parę lat wstecz, przysłowiowy klaps był utartą normą, częste kłótnie rodziców w obecności dzieci, przemoc fizyczna w śród małżonków, do tego nadużywany alkohol. Niestety, jeśli ktoś wychował się w dysfunkcyjnym domu, posiada dysfunkcyjną osobowość. Takie osoby w wewnątrz będą wylęknione a na zewnątrz często osłaniać się będą stanowczością i determinacją w działaniu, bądź też ofiarnością. Wszystko zależy jaką rolę przybiorą. Syndrom DDA/DDD temat do szerszego zrozumienia. Jednak bardzo powszechny we współczesnym świecie. Jest też główną przyczyną nieudanych relacji partnerskich.

Mechanizmy obronne autosabotażem naszej drogi życiowej.

Nasze systemy psychologiczne zaprogramowane są tak, by skutecznie chronić nas przed porażką czy poczuciem psychologicznego dyskomfortu. Nieustannie czuwający nad nami, nasz wewnętrzny system bezpieczeństwa, skutecznie odwraca naszą uwagę od naszych wewnętrznych niepowodzeń czy niedoskonałości. W związku z czym, żeby nie przyznać się, że to my sami jesteśmy sprawcami naszego nie do końca komfortowego życia. Zaczynamy mieć wobec niego spore oczekiwania. Oczywiście nie tylko z tego powodu, wiodące są tutaj deficyty jakich doznaliśmy w naszym dzieciństwie. Następnie w dorosłym życiu. Ze względu na wspomniane deficyty, zaczynamy poszukiwać cennych skarbów, w celu uzupełnienia naszych niezaspokojonych emocjonalnych potrzeb. Często stajemy się dziećmi, które nie potrafią dorosnąć. Idąc dalej, z powodu niskiego poczucia własnej wartości, zaczynamy negować, wypierać samych siebie, a żeby nie zrobić sobie krzywdy tłumimy to w sobie i nasze oczekiwania cedujemy na nasze otoczenie. A konkretnie zamiast być otwartymi i pełnymi, staramy się wpływać na partnera, tak aby spełniał nasze oczekiwania, zgodnie ze wzorcem jaki ukształtował nas od urodzenia, aż do teraz.

Mam już swój typ partnera. Wystarczy, że go znajdę i już będę szczęśliwy.

Czy na pewno? Czytaj dalej Cz. 2

Podaj dalej!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.