ZNIEWOLENI NORMALNOŚCIĄ! O TYM W JAKI SPOSÓB NASZE WARTOŚCI, PRZEKONANIA, MOGĄ SKUTECZNIE OGRANICZAĆ NASZ ROZWÓJ. CZYLI O DYSONANSIE POZNAWCZYM

Na początek mojego wpisu chciałbym zaryzykować stwierdzenie, że NIKT Z NAS NIE JEST NORMALNY. Nie ma nic bardziej ograniczającego niż NORMALNOŚĆ. JA JESTEM NIENORMALNY I TY TEŻ JESTEŚ NIENORMALNY, WSZYSCY JESTEŚMY NIENORMALNI. Jeśli chcesz pozostać normalny to lepiej nie czytaj dalej tego wpisu, gdyż może to wiązać się z tym, że wszystko co do tej pory stworzyłeś jest tylko budowlą z kart stworzonych przez mistrzów iluzji.

Zaraz po przeczytaniu takiej formuły mogą pojawić się pewne odczucia. – Jak to nikt nie jest normalny?! Że jak? Ja nie jestem normalny, chyba raczej Ty nie jesteś normalny. I słusznie, ponieważ jest to nasz naturalny odruch, nasza reakcja wynikająca z mechanizmu naszego umysłu, który w psychologii nazywany jest Dysonansem Poznawczym.

Ten wpis chciałbym poświęcić właśnie temu, rzadko spotykanemu terminowi. A raczej schematowi, który w naszej nieświadomości skutecznie wpływa na naszą zmianę, ograniczając i trzymając nas w ryzach własnych wartości. Czym jest owy Dysonans Poznawczy i jak wpływa na nasze życie, nasz rozwój, naszą kontrowersyjną Normalność?

Może zacznę od normalności. Czym w naszej rzeczywistości jest owa normalność? Osobiście, pierwsze moje skojarzenie jakie przychodzi mi na myśl, to maszynka do mielenia w którą można by wrzucić wszelkie nasze talenty, potencjały, wszelką różnorodność, dodając ambicje, cele. Następnie szczyptę a nawet garść, obawy, poczucia winy, bogobojności. Zmielić wszystko w celu przygotowania estetycznego kotleta mielonego w ładnej panierce, okraszonej wpojoną zależnością i strachem przed tym co nie znane. I niedobrze jakby coś wystawało poza panierkę ponieważ całe przedsięwzięcie traci na estetyce i zamiarze, wszystko musi być ładnie uformowane. Uważam, że cała nasza systemowa edukacja działa właśnie na zasadzie takiej maszynki do mielenia. Doskonale tą koncepcję oddaje teledysk zespołu Pink Floyd w utworze Another brick in the wall.

Tak wspominając lata szkolne teraz widzę, jak taki „nauczyciel” często sam totalnie nie radzący sobie z ówczesną rzeczywistością, tkwiąc we własnej dysfunkcji, we własnych wzorcach, w swojej normalności, wyładowuje swoje frustracje na bezbronnym dziecku. Taki majstersztyk kształtowania osobowości. Ale to tak dla uzupełnienia.

Ot cała nasza normalność skrzętnie broniona przez system i przez większość tzw. systemowych „normalsów”, którzy po przemieleniu przyjęli narzuconą tożsamość za swoją. Matrix stworzony na potrzeby prostego zarządzania, czy zaganiania tłumem. Oczywiście wszystko dobrze okraszone strachem i obawą, co szczególnie widać w obecnej pandemicznej rzeczywistości. Nasze czasy nie są wcale wyjątkowe, taki model funkcjonuje od zarania społecznych dziejów.

Życie w tak stworzonej rzeczywistości jest możliwe, jednak jak widać nie dla każdego. Ponieważ w tej na miarę skrojonej rzeczywistości zdarzają się jednostki, które nijak nie mogą w tym wszystkim poczuć się wygodnie. Coś im cały czas doskwiera, nie pasuje, zaczynają się wiercić, poszukiwać, podważać, negować. Po jakimś czasie urywają się jak z choinki, dostrzegając niedoskonałości, nieścisłości, w rezultacie budzą się jakby z letargu snu odwiecznego. Po czym traktowani są jak nienormalni, odlepieni, odszczepieni i w sumie sami się tak czują, choćby z powodu braku rzekomej umiejętności dopasowania się do ustalonej rzeczywistości.

Zdajemy sobie sprawę jak wielu doskwiera wspomniana niewygoda. Należało by się zastanowić dlaczego tak wielu wybiera niewygodę a tak niewielu wyrywa się ze schematu, choćby po to by odkryć siebie i świat na nowo.

Tak więc, powoli doszliśmy do wspomnianego wcześniej Dysonansu Poznawczego? Warto rozłożyć tą terminologię na łopatki, być może odkryję się przed nami jedna z przyczyn naszej społecznej niemocy. Niemocy dopadającej nas zaraz po objawieniu nowych faktów, które to, mogą wpłynąć na zmianę naszej rzeczywistości. A raczej na zmianę naszej osobowości. Zagrozić naszej strefie komfortu.

Z definicji, tak po krótce, ponieważ temat jest bardziej obszerny i każdy może sobie wygooglować. Dysonans Poznawczy występuje w tedy, gdy nowo poznane fakty nie do końca są zgodne z naszymi poglądami, w rezultacie następuje szybkie dążenie do zmniejszenia napięcia związanego z konfliktem nowych informacji z głęboko zakorzenionymi poglądami.

Tak jak w normalności, każdy nowy przedstawiany fakt z racji tego że uznany w mniejszości, często zostaje uznany za patologię. Tak w Dysonansie Poznawczym uruchomiony zostaje mechanizm obronny, który zabezpieczyć ma naszą latami budowaną tożsamość. Mechanizm postrzegam jako naturalny, mający utrzymać naszą osobowość w pewnej stabilności. Niestety często staje się bezwzględnym nadzorcą, przez co, nie potrafimy otworzyć się na pewne fakty czy argumenty, bezwzględnie broniąc naszego punktu widzenia. Tylko po co? A choćby po to, by zredukować do maksimum dyskomfort z tym związany. By nie podważać tego, czym byliśmy do tej pory. Trudno jest zanegować siebie.

Wymieniony mechanizm funkcjonuje równo u każdego, dlatego łatwo użyć go do manipulacji. Weźmy tu dla przykładu mocno zaszczepianą dumę, honor, patriotyzm, czy też bogobojność, bądź pokorę wobec autorytetów. Jakże destrukcyjne i ograniczające schematy, często zwane naszymi moralnymi wartościami. Za razem jakże mocno zniewalające.

Przykłady dysonansu poznawczego w relacjach.

Można to dostrzec szczególnie w braku swobody wypowiedzi np. w dyskusji o partii rządzącej, nie raz widziałem jak ktoś się oburza, jakby krytyka była skierowana w kierunku jego osoby. Dany osobnik nie daje przestrzeni do wypowiedzi ponieważ utożsamia się z daną partią polityczną i tak naprawdę nie broni jej, tylko swoich poglądów, broni siebie. W związku z tym jak by mądre i zasadne nie były argumenty rozmówcy podejmującego krytykę, broniący ulega dysonansowi poznawczemu. W rezultacie ma wrażenie, że mowa nie o partii, a o nim samym.

W odniesieniu do kleru i szeroko obnażanej pedofili w tych środowiskach, oczywiście nie chcę tu kategoryzować, mam świadomość, że ta makabra występuje w różnych środowiskach. Jednak jakoś mocniej razi zapewne ze względu na to, że występuje w instytucji, która uważa się za ostoję moralności. Załóżmy, że większość życia oparłem o wartości tejże instytucji, utożsamiając się z nimi, poniekąd się nimi staję, nagle ktoś wyjeżdża, że ostoja moich wartości moralnych jest siedliskiem zła, które od lat było zamiatane po dywan. Ulegam Dysonansowi poznawczemu. Zapewne nie przyznam, że przez lata wspierałem siedlisko zła. Zacznie się racjonalizacja, intelektualizacja, odwracanie uwagi i wszystkie inne mechanizmy obronne tejże zależności. Doskonale funkcjonowało to w dawnych czasach, chociaż do tej pory nie wiele się zmieniło, kiedy na wsi doszło do epizodu molestowania, który wyszedł na jaw. Nawet rodzice woleli przyjąć zadośćuczynienie finansowe, by trzymać język za zębami. Z góry założyli, że i tak nikt ze wsi by w to nie uwierzył. Ksiądz jako autorytet stał się swojego rodzaju świętością nie do ruszenia. Lepiej było przyjąć zadośćuczynienie, by nie podejmować ryzyka możliwego wydalenia ze wsi za głoszone herezje.

Wniosek: im mniejsza świadomość, tym mocniej ulegamy mechanizmom oraz manipulacji bardziej świadomych. Niestety tak to działa w stosunku do większości autorytetów, wrócimy jeszcze do tego pod koniec wpisu.

Przykłady można by mnożyć, Sam osobiście jestem powodem dysonansu poznawczego w śród mojego otoczenia. Choćby za względu na zmianę mojego stylu życia. Znacząco, np. mój weganizm, zdrowy styl życia, moja abstynencja alkoholowa, przyczynia się do uruchomienia mechanizmu. Można to dostrzec w różnych uwagach, spojrzeniach, itp. Jak ludzie pomimo zainteresowania i pewnej podświadomej podejrzliwości, zdają sobie sprawę, że kierunek który obrałem jest w sumie słuszny, choćby ze względu na dbałość o własne zdrowie. I tak będą mnożyć argumenty, wymówki, właśnie po to by nie dopuścić do świadomości, że ich styl życia może nie być do końca słuszny, gdyż mieści się w przysłowiowej normie. Przecież to ja jestem nienormalny. Zapewne większość z was na drodze transformacji może to potwierdzić.

Osobiście pamiętam z jaką podejrzliwością kiedyś patrzyłem na osoby niepijące alkoholu, jakby pochodziły z zupełnie innej planety. W tym i w wielu aspektach, teraz świadomie mogę ocenić jakie to jest ograniczające. Nie raz głupio było przyznać się do błędu, byleby zachować własną rację. A raczej, byleby obronić swój styl życia budowany przez lata. Obecnie już jestem w zupełnie innym miejscu, stałem się uważny, otwarty, pracuje ze sobą kształtując świadomą osobowość.

Kończąc mój wywód, dla mocnego podkreślenia płynących w związku z dysonansem poznawczym zagrożeń. Chciałbym przedstawić Ci wyjątkową i odważną wypowiedź Camilli Westnes, która jest doskonałym świadectwem sytuacji, w której doszło właśnie do Dysonansu Poznawczego w reakcji otoczenia na zadaną krzywdę.  Po obejrzeniu zobaczysz jak działa społeczna hipnoza, która w swoim amoku potrafi zignorować tak znaczące argumenty. Przychodzi mi na myśl, że niewiele możemy zmienić, nie znając instrukcji obsługi własnych umysłów.

Pomyśl i wyciągnij wnioski jakie zagrożenia płyną z braku podstawowej wiedzy psychologicznej. A przecież wystarczy trochę świadomej wiedzy, by dać sobie możliwość zarządzania samym sobą, dać sobie pewną przestrzeń, nowe możliwości. Przede wszystkim możemy świadomie zarządzać własnymi zależnościami, uwalniając się z niewoli społecznej manipulacji. Stajemy się bardziej otwarci, ciekawi. Wzrasta w nas empatia, współczucie, powoli stajemy się w pełni dojrzali emocjonalnie. WOLNI, wzrasta w nas autentyczność, powoli stajemy się Sobą.

Dziękuję Camilla ❤ za Twoją otwartość. Dziękuję CI za inspirację do napisania tego tekstu. Twoje doświadczenia niech unoszą się w przestrzeni, niosąc świadomy przekaz, ku pokrzepieniu serc ❤.

Oczywiście wyciągnij własne wnioski. Osobiście uważam, że tzw. normalność niesie za sobą wiele konsekwencji oraz zagrożeń. Jak widać czasem lepiej schować głowę w piach i udawać że nic nie dostrzegam, że nic się nie dziele. Tylko po to by zachować swoje bezpieczeństwo w iluzji własnej tożsamości. By utrzymać się w normalności.

I JESZCZE RAZ POWTARZAM: NIKT NIE JEST NORMALNY, POŻUĆ SWOJĄ NORMALNOŚĆ BY STAĆ SIĘ SOBĄ.

Childline: Nobody is Normal from Catherine Prowse on Vimeo.

Ku przebudzeniu świadomości, Raffi

PS. Tekst jest moją interpretacją relacji w odniesieniu do poruszanego tematu. Weź co Ci leży, resztę zostaw. Każdy ma prawo do swojej perspektywy. Szanuję to. A jeśli poczułeś się dotknięty, być może doświadczasz właśnie dysonansu poznawczego.

Podaj dalej!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.