SKUP SIĘ NA TYM CO CHCESZ, A NIE NA TYM CZEGO SIĘ BOISZ

Odkąd zaczęła się ta cała sytuacja z wiadomo czym, praktycznie nie mam dnia, aby nie śledzić tego co się dzieję dookoła. Mnóstwo filmów, wpisów czy też artów jest codziennie poddawane mojej analizie. Ta cała sytuacja przypomniała mi o czasach gdy zaczynałem odkrywać różne tzw. „teorie spiskowe”. Przez kolejne lata dochodziłem do zrozumienia, że rewolucja wśród ludzi musi zajść w ich umysłach. Zrozumiałem, że my, zwykli ludzie mamy niezwykłą moc kreowania rzeczywistości. Jeśli tylko zaakceptujemy chwilę obecną, otworzymy się na miłość bezwarunkową, skupimy na tym co chcemy… jesteśmy w stanie czynić dosłownie cuda.

Pamiętam, gdy zacząłem odkrywać pierwsze tzw. „teorie spiskowe.” Czułem, że coś w nich na pewno musi być na rzeczy. To był naprawdę bardzo znaczący okres mojego życia. Z jednej strony czułem, że dowiaduję się czegoś co wywraca mój światopogląd do góry nogami. Z tego powodu czułem swego rodzaju ekscytację, ale z drugiej strony zacząłem odczuwać jeden wielki strach. Mój umysł przyjmował tyle różnych smutnych informacji, że taka reakcja była po prostu naturalna.

Z perspektywy czasu, uważam, że nie mogłem wtedy inaczej zareagować. Wszystko co do tej pory wiedziałem na temat otaczającego świata zaczęło się sypać. Odczuwanie strachu było ceną jaką płaciłem za ujrzenie drugiego dna.

Szczerze mówiąc taki stan strachu, buntu, złości utrzymywał się we mnie dwa, może trzy lata. Co raz więcej informacji, które odkrywałem. Co raz więcej historii, które łączyły się w całość. W tamtym okresie każdą jedną taką informację próbowałem przekazywać dosłownie każdemu… rodzinie, znajomym, ludziom z pracy.

Można powiedzieć, że tylko jeden na sto próbował drążyć temat. Reszta zajęta swoim życiem, nie była zainteresowana.

Tamten okres zapamiętałem z jeszcze jednej bardzo ważnej rzeczy. Mianowicie był to okres, w którym co chwilę przyciągałem do siebie przeziębienia czy też jakieś anginy.

Wcale się nie dziwie, że takie coś miało miejsce. Nie dość, że praktycznie o zdrowym podejściu do żywienia nie miałem pojęcia, to byłem przesiąknięty tymi wszystkimi teoriami, o których nie mogę powiedzieć, że były chociaż w jednym procencie pozytywne.

Szczerze mówiąc miałem takie dni, gdzie po prostu nie widziałem już nadziei dla siebie i świata. To było naprawdę mega destrukcyjne podejście do życia.

„Czas wielkiego smutku, może być czasem wielkiej przemiany.”

Osho

Teraz po latach odkrywania różnych książek, filmów, kanałów na YouTube i własnego JA rozumiem, że taki stan ciała jak i duszy pochodził z tego, że skupiałem się całym sobą na wszelkich negatywach tego świata. Moje myśli wypełnione były negatywnymi scenariuszami jakie miały się realizować lada moment.

Do tego wszystkiego oczywiście całości dopełniało odżywianie się, które było co najmniej złe.

Dziś wiem już, że zarówno jedzenie jak i dobre myślenie to podstawa, aby móc zdziałać coś dobrego dla siebie i świata.

Dlaczego tak myślę? Zobacz tą w sumie prostą zależność.

Gdyby nagle każdy człowiek na ziemi zrezygnował z jedzenia mięsa na rzecz diety roślinnej, czy byłby sens hodowli zwierząt na tak ogromną skalę?

Gdyby nagle każdy człowiek na ziemi zaczął dbać o to co wrzuca do swojego organizmu, czy nie byłoby dużo mniej chorób? Czy chemiczne jedzenie miało by szanse dalej przebywać na sklepowych półkach?

Gdyby nagle każdy człowiek na ziemi zacząłby żyć w zgodzie z naturą, czy nasza planeta nie byłaby zdrowsza?

Gdyby nagle każdy człowiek na ziemi żył w zgodzie z samym sobą, czy nie byłby szczęśliwy?

„Osoba nieszczęśliwa to cel dla wszystkiego rodzaju chorób.”

B. Larson

Dużo osób podczas obecnej sytuacji widzi tylko samo zło. Tworzy w swoich umysłach przeraźliwe scenariusze. Żyję w strachu. Ja to rozumiem doskonale. Sam kiedyś reagowałem w podobny sposób.

Pytanie tylko jak długo możesz trwać w tym stanie życia? Uwierz mi, że na dłuższą metę jest to destrukcyjne. W tym momencie jeśli się wczuwasz w to wszystko Twoja odporność od Ciebie samego dostaje potężnego kopa.

Do tego załóżmy, że mamy tego wirusa, który lubi atakować osłabione organizmy. Nawet jeśli go nie ma to i tak, będąc w niskiej wibracji jesteś narażony na różne inne objawy osłabienia organizmu. Dalej dołóżmy technologię 5G, która nie jest przebadana na dłuższą metę i istnieje duże prawdopodobieństwo, że ona również osłabia Twój organizm.

Czy warto do tego wszystkiego żyć tymi scenariuszami? Jak dla mnie odpowiedź może być tylko jedna. Nie.

Oczywiście muszę nadmienić również, że naprawdę warto śledzić różne informacje, lecz jak to zawsze powiadam – nie wczuwać się w nie emocjami. Przyjmować do wiadomości, analizować po swojemu i pchać je dalej wśród znajomych czy też rodziny.

Pchanie wiedzy o odżywianiu.

Pchanie wiedzy o działaniu umysłu.

Pchanie wiedzy o medytacji.

ale i pchanie wiedzy o różnych zagrożeniach.

Jak dla mnie to powinny być nasze codzienne zadania. Nas jako świadomych ludzi. To dzięki takim osobom jak ja czy Ty mamy szansę na globalną rewolucję świadomości wśród ludzi.

Pamiętaj, o takiej fajnej zasadzie, aby dostosowywać poziom wiedzy do rozmówcy. To znacznie ułatwia proces budzenia. Dodatkowo, bardziej dawaj wskazówki, niż omawiaj cały temat od dechy do dechy. Człowiek lubi, gdy czuję, że dochodzi do pewnych wniosków sam.

Przy okazji chciałem się odnieść do tajemniczego Q. Dużo ludzi hejtuję Qanon, że to fake. Jeśli chcesz wiedzieć co ja o tym myślę, odpowiedź jest prosta – nie wiem. Nie wiem czy to prawda czy też nie. Nie byłem, nie widziałem, lecz tylko czytałem i oglądałem… więc nie neguję Q, ale też i nie jestem tego pewny na stówę. Nawet jeśli jest to fikcja to moim zdaniem i tak ta akcja dużo zrobiła dla pobudki ludzi. Dlaczego? Ponieważ ludzie sami zaczęli, szukać, szperać, analizować i otwierać oczy na różne sprawy. Qanon nauczył masę ludzi zadawać pytania i szukać odpowiedzi.

Czy to jest takie złe? Odpowiedź również powinna być prosta.

„Bądź dobrej myśli, bo po co być złej.”

Stanisław Lem

Podążając szlakiem rozwoju swojej osoby/istoty zrozumiałem w końcu, że lepiej skupić się na tym co chcę, niż na tym czego się obawiam. zapewne tak jak Ty, wiele musiałem doświadczyć, żeby w końcu to do mnie dotarło. Gdy to ogarnąłem moja przestrzeń dookoła zaczęła się zmieniać na lepsze. W końcu zacząłem witać w swoim życiu szczęśliwe dni. Zniknęło ciągłe narzekanie. Odszedł lęk i strach.

I nie mówię, że teraz jestem nieustraszony i takie emocje mnie nie nachodzą. Tym bardziej w obecnym czasie, lecz zrozumienie tego, że to ja jestem panem swoich emocji ułatwia mi bardzo rozgonienie tych wszystkich myśli i emocji, które mi nie służą.

Bardzo, ale to bardzo polecam medytację czy też jogę. Gdy włączyłem to do życia, spokój na głowie pojawiał się co raz częściej. Właśnie między innymi podczas medytacji możesz skupić się na tym co chcesz aby się wydarzyło. Na tym co chcesz, aby zagościło w Twoim życiu. To właśnie poprzez medytację, możesz zacząć zasiewać w sobie zdrowy, harmonijny świat oparty na szacunku i miłości.

Wierzę w to, że nasze myśli i emocje mają ogromną siłę sprawczą. Dlatego pomimo tego, że na co dzień przeglądam wiele informacji, które niekiedy nie są optymistyczne to wolę, aby w moim wnętrzu panował spokój.

Na koniec chciałbym Ci podziękować przede wszystkim za to, że czytasz ten wpis. Życzę Ci dużo spokoju i zdrowia. Nigdy nie zapominaj o tym, że wszystko czego potrzebujesz jest już w Tobie. Pamiętaj o tej mocy i zarażaj innych ile wlezie… wiedzą i pozytywną energią. Wszystkiego dobrego!


Podaj dalej!
komentarzy 5

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.