ZNIEWOLENI PERFEKCJONIZMEM. JAK PORADZIĆ SOBIE Z LĘKIEM PRZED OCENĄ.

Lęk przed oceną, krytyką, hejtem, komentarzem,  może wywołać u nas szereg reakcji związanych z obawą przed obnażeniem naszych głęboko schowanych i pieczołowicie ukrywanych „słabości, niedoskonałości, deficytów”. Przypieczętowane kompleksami, te właśnie reagują najbardziej, przynosząc w konsekwencji wstyd, trudną analizę, przeżywanie, wrażliwość, smutek, złość, niechęć. Każda z wymienionych może nadszarpnąć już i tak podziurawione poczucie własnej wartości.

Co począć z obawą przed oceną? Jak poradzić sobie z trudnymi reakcjami, przyjętymi ciosami, niosącymi mentalny ból, który potęgowany analizą naszych słabości, powodowany wstydem, często doprowadza nas do udręki? W rezultacie stajemy się skostniali, zamrożeni, ograniczeni we własnych projekcjach, które nijak się mają do faktycznej sytuacji, są jedynie interpretacją naszego z programowanego, zaśmieconego umysłu.

W konsekwencji tłumimy swoje potencjały, boimy się wychylić, obawiając się choćby potknięcia, które mogłoby narazić nas na obnażenie braku kreowanej doskonałości. Dostrzegam jak utalentowani ludzie, ze względu na wspomniane obawy, blokują się na rozwój zawodowy, nie korzystają z możliwości np. awansu. Coś na zasadzie.

„Jeszcze posiedzę w ukryciu, przecież szczebel wyżej będę bardziej obnażony, widoczny, narażony. Jeszcze nabiorę trochę odwagi, kiedy będę bardziej przygotowany, wtedy następnej okazji nie przepuszczę.”

Problemem jest to, że w strefie którą stworzyliśmy na miarę naszego bezpieczeństwa, możemy spędzić najlepsze lata swojego życia, bezpowrotnie tracąc szanse na upragnioną stabilność, również finansową, marnując swoje potencjały.

Co począć? Jak sobie poradzić z wewnętrznym perfekcjonistą, krytykiem, sędzią? Nieustannie osądzającym nas naszym wewnętrznym częścią, które stały się naszym osobistym wytworem na miarę zabezpieczenia naszej nadwrażliwej osobowości.

Najlepiej nie przejmować się , nie brać do siebie, nie obrażać się, nie myśleć o tym, nie zamartwiać się…. Mogę tak wymieniać, oczywiście łatwo powiedzieć, trudniej zrobić.

Należałoby zacząć od zrozumienia przyczyn położenia w jakim się znajdujemy, zapoznania się ze schematem, gdyż działa podobnie u każdego. Dając umysłowi pewną wiedzę, możemy przejść do pewnego dystansu wobec samego siebie i kreowanego problemu. Następnie powinniśmy przejść do pracy z dojrzałością emocjonalną,  zauważając w sobie trudne emocje, by następnie nabyć umiejętności nie stawania się nimi aby, np. nie stać się złością, frustracją, gniewem, ponieważ prowadzi to nas do irracjonalnych zachowań, których po ochłonięciu przeważnie żałujemy. Po czym powtarzamy sobie i otoczeniu, że w trudnym momencie nie byliśmy sobą, bądź, że to wynik przemęczenia i jeszcze szereg innych wymówek, tłumaczących nasze nieznośne zachowanie powodujące nieład, i wyrzuty sumienia z tym związane.

Opisany problem dotyka większości osób. Wynika z dysfunkcyjnych schematów z jakimi mamy do czynienia w okresie dorastania, kształtowania naszej osoby. Niestety nie znając zagadnienia, powoli stajemy się wylęknionymi osobowościami, które w swojej obronie przestają być sobą, kreując się na twardzieli, którym nikt nie może podskoczyć.  Twardziel, jak to twardziel, musi bacznie uważać by ktoś nie zauważył, że jest zwykłym czującym, często delikatnym człowiekiem, potrzebującym uzupełnić deficyt miłości, której nie otrzymał zbyt wiele od ludzi, którzy powinni jej okazać najwięcej. Rodzice być może nie potrafili jej okazać z wszelakich powodów. Tak można ciągnąć niekończące się pasmo niepowodzeń i udręk. Oczywiście można to przerwać, przepracować, odwrócić, zrozumieć, uświadomić by wybić się z podświadomego schematu.

Większość tych procesów opisałem już w swoich poprzednich publikacjach, dlatego nie będę się już nad nimi rozwodził. Kto jest bardziej wnikliwy, bądź zależy mu na zmianie skomplikowanego podejścia, może poszperać. (Moje teksty Raffi)

Sednem jest tutaj zrozumienie zawarte w cytacie z książki Macieja Bennewicza. Tekst z resztą stał się inspiracją do napisania tego artykułu. Książki jeszcze nie mam, ale zaraz klikam i zamawiam do swojej biblioteczki.

„Nothing personal – tak się u nas mówi – Stwierdziła Glenn. Nic osobistego – przetłumaczyła Ula. W Polsce powiedzielibyśmy również: Nie bierz tego do siebie albo nie o ciebie chodzi – dodał uczeń.. Otóż większość ludzkich ocen, opinii, komentarzy, dotyka nas całkowicie niepotrzebnie, gdyż w istocie nie są do nas skierowane – powiedział mistrz. – Ludzie mówią co im ślina na język przyniesie, czyli klepią schematy (…) Jednak negatywne oceny albo hejterskie komentarze, gdy dotykają naszych kompleksów, te bolą jak diabli – westchnął uczeń
– Zwłaszcza te, które są skierowane do nas osobiście, które oceniają nasze wybory, decyzje, a także postawy i całą osobowość, z w ł a s z c z a one podlegają zasadzie
– n o t h i n g p e r s o n a l – mistrz wypowiedział każde słowo ze szczególnym naciskiem. (…) W istocie opinie lub oceny ludzi na twój temat są wyłącznie ich projekcjami. Oni mówią o sobie. Przecież nie znają ciebie. Nie znają twoich motywacji, obaw, odziedziczonych wzorców i nawyków. Nie mają pojęcia, dlaczego postępujesz w ten, a nie w inny sposób. Wszystko co robią to porównywanie twojego zachowania do swojego. I tyle. Nothing personal.”

Fragment z książki: Tao i Samoświadomość Uwolniona, Maciej Bennewicz.

No właśnie, Wszystko jest kwestią naszej wrażliwej osobowości. Często im bardziej poraniona, zagubiona, wyparta, tym bardziej bierze wszystko do siebie. Czasem odpłaca się tym samym. Komentuje, krytykuje, hejtuje… Tylko po to, by przez chwile poczuć się lepiej, poczuć się bardziej wartościowa na tle osoby poniżonej w myślach czy słowach, w ramach satysfakcji za wszelkie życiowe udręki. Tak naprawdę mówi  o częściach własnej osobowości, od których próbuje odwrócić własną uwagę, kierując ją na kogoś innego.

Toksyczność w relacjach, jest jak jad, którego chciałbyś się pozbyć, jednocześnie się nim delektując.

Zrozum, że nawet ze słabościami, obawami, dylematami. Jesteś kompletny, warto to sobie uświadomić, choćby w trakcie procesu terapeutycznego. Od czegoś trzeba zacząć, najlepiej od zgłębiania zagadnienia z tym związanego. Twoja otwartość jest tutaj kluczem do zmiany. Zacznij żyć tak, jakby twoje życie było przygodowym filmem, w którym piszesz świadomy scenariusz, stając się jego reżyserem. Pamiętaj wiele zależy od projekcji, dlatego nie należy jej komplikować, baw się spontanicznością, zaakceptuj siebie, przytul, pokochaj. Przestań wypierać, krytykować, użalać się. Nikt nie może cię skrzywdzić chyba, że mu na to pozwolisz, biorąc to zbyt osobiście.

n o t h i n g p e r s o n a l. Raffi

Jeśli chcesz, możesz dać wyraz swojej wdzięczności stawiając nam kawę.❤

Podaj dalej!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.