DWANAŚCIE KROKÓW DO WOLNOŚCI. DUCHOWY PROGRAM ZDROWIENIA

Często ciężkie i wyboiste życie może doprowadzić nas w niesamowite miejsce. Nasze perypetie życiowe są zawsze po coś. Dotykają nas aby nam o czymś uświadomić. Pełen szczerości wywiad z osobą po duchowej transformacji.    

PDB: „Cześć mam na imię Karol i jestem alkoholikiem”. W ten sposób zaczynasz każdą wypowiedź na mitingach Anonimowych Alkoholików.  To utożsamienie się z problemem. Przyznanie swojej bezsilności. Pierwszy krok spośród dwunastu kroków AA. Kiedy u Ciebie pojawiła się świadomość twojego uzależnienia? Gdzie zacząłeś szukać pomocy? Jak trafiłeś na mitingi AA?

Karol: Witaj. Utożsamiam się z AA ponieważ jestem chory na chorobę jaką jest alkoholizm. Idąc przez całe swoje życie nigdy nie myślałem że robię coś złego. Nie spodziewałem się także że zostanę alkoholikiem, aż doszedłem do momentu swojego pijackiego życia w którym nie chciało mi się już żyć. To było moje dno moralne, którego sięgnąłem. Od tego momentu zacząłem szukać pomocy. Na początku poszedłem do terapeuty. Po dwóch, trzech miesiącach uczestniczenia w terapii indywidualnej byłem święcie przekonany że jestem już zdrowy. Zarzekałem się że nigdy już nie dotknę alkoholu. Wręcz obnosiłem się tym z dumą.

PDB: Jak długo wytrzymałeś bez picia?

Karol: Pół roku. Do momentu w którym nie spotkało mnie wielkie rozczarowanie z powodu jednej sytuacji. Rozczarowanie spowodowane moimi wielkimi oczekiwaniami. Ponieważ ja byłem zawsze osobą która chciała kierować wszystkim i wszystko zawsze powinno być po mojej myśli. Tym razem było inaczej. Pojawiła się frustracja. I kiedy spotkałem się z kolegami którzy pili gorzałę w mojej głowie pojawiła się myśl; skoro nie piję już od pół roku to potrafię pić z kontrolą. I sięgnąłem po ten pierwszy kieliszek. Nie ostatni. Kontroli nie było.

PDB: Czy to był jedno razowy wyskok? Wróciłeś po tym do terapeuty?

Karol: Wróciłem ale do picia. Kolejne pół roku wypełnione było pijaństwem. Po raz kolejny musiałem sięgnąć swojego dna. Miałem znowu siebie dość. Pamiętam ten dzień, był to poniedziałek, gdy postanowiłem coś w końcu ze sobą zrobić. Zamknąłem się na oddział uzależnień w szpitalu psychiatrycznym w Morawicy. Od tego wszystko się zaczęło. Tam przeszedłem trzy miesięczną terapię. Zacząłem się otwierać na nowo. Po wyjściu z oddziału trafiłem do wspólnoty. Dopiero wtedy po tych wszystkich doświadczeniach, po moim zapiciu, tam na mitingach dotarło do mnie że choruję na chorobę jaką jest alkoholizm.

PDB: Czy możesz powiedzieć teraz o samej wspólnocie AA czym ona jest i jak funkcjonuje?

Karol: Wspólnotę Anonimowych Alkoholików stworzyło w latach 30-tych dwóch takich samych beznadziejnych alkoholików jak Ja. Najpierw spotykali się we dwóch. Z czasem się to rozrosło i rozeszło po całym świecie. Stworzyli oni także program zdrowienia zwany „Programem 12 kroków AA”

PDB: Czy mógłbyś coś powiedzieć na temat programu? Czym jest? Jak działa?

Karol: 12 kroków jest proponowanym programem zdrowienia z alkoholizmu we wspólnocie AA. Polega on na zmianie sposobu swojego dotychczasowego myślenia. Ponieważ alkohol jest tylko objawem tej choroby swego rodzaju remedium na problemy. Alkoholizm to choroba psychiczna, ale tak naprawdę to choroba duszy. Pijąc, alkoholik dodaje sobie animuszu. Próbuje swoje wady takie jak nieśmiałość, słabość, zakryć alkoholem. Niestety ma on alergie na alkohol i już od pierwszego kieliszka wpada w spiralę, która ciągnie go na dno. Tylko i wyłącznie przebudowa jego systemu wartości może pomóc mu zdrowieć z tej ciężkiej choroby.

PDB: Możesz to rozwinąć? O jakich zmianach mówisz?

Karol: Dla mnie największym problem nie było picie, a życie na trzeźwo. Kiedy trafiłem do wspólnoty byłem tak zwanym suchym alkoholikiem czyli osobą już nie pijącą ale jeszcze nie zdrowiejącą. Któregoś razu na mitingu pamiętam, była spikerka jednego chłopaka. Spikerka to wypowiedź konkretnej osoby mówiąca o swojej drodze zdrowienia, o pracy na programie. Pamiętam że utożsamiłem się z wypowiedzią tego chłopaka. Wtedy pojawiło się coś w mojej głowie, że być może ten program jest też dla mnie, może ja też potrafię się zmienić. Na pewno nie chciałem pić. Więc poprosiłem drugiego alkoholika o sponsorowanie.

PDB: Sponsorowanie?

Karol: Tak. Sponsor to osoba która już przeszła przez program i może przeprowadzić przez niego kolejnego alkoholika. Sponsor to osoba po programie. Sponsorowany – Podopieczny osoba wchodząca na program. Tak też było w moim przypadku. Sponsor przekazał mi program w identyczny sposób w jaki jemu przekazał jego sponsor.

PDB: Czyli sponsor jest osoba pomagającą przejść przez program. Czy możesz opowiedzieć jak program zmienił twoje myślenie twoje nawyki?

Karol: Opowiem może najpierw jak wyglądało moje życie przed programie a następnie co się zmieniło.

PDB: Proszę bardzo.

Karol: Wiesz ja zawsze byłem osobom skrytą, zamkniętą w sobie, taką w której było pełno lęków. Zawsze miałem problemy z kontaktami z innymi ludźmi. Byłem osobom która zawsze czegoś szukała, przede wszystkim uznania u innych osób. Pamiętam że imponowali mi ludzie którzy darzeni byli szacunkiem. Wchodziłem z nimi w bardzo różne relacje. Myślałem że jak będę zadawał się z takimi osobami to ja również będę postrzegany jako osoba godna szacunku. I tak zacząłem sięgać po alkohol aby funkcjonować w tym środowisku. Alkohol odblokowywał mnie. Zabierał mi to co po trzeźwemu mnie blokowało – moją nieśmiałość, wstydliwość. Po pijaku mogłem być duszą towarzystwa. Z latami picia moje mniemanie o sobie wciąż rosło. Moje oczekiwania od życia były coraz większe, choć w głębi duszy byłem małym, słabym człowieczkiem. Zakładałem na twarz maskę pewnego siebie gościa, a alkohol pomagał mi w tej grze. Byłem reżyserem swojego życia. Tak mi się przynajmniej wydawało, choć naprawdę bałem się zdemaskowania.

PDB: W pewnym momencie gra się skończyła. Maska spadła.

Karol: Tak. Nie da się żyć w ciągłym oszustwie. Wszyscy wkoło wiedzieli kim jestem. Moi znajomi i przyjaciel widzieli mój problem alkoholowy. Ja też już zdawałem sobie z tego sprawę i w końcu postanowiłem coś zmienić. Wszedłem na program zdrowienia, program 12 kroków AA.

PDB: Czy możesz teraz powiedzieć coś więcej na temat 12 kroków?

Karol: Pierwsze trzy kroki dotyczą przyznania się do bezsilności i uzależnienia, jak również zawierzenia siebie mocy silniejszej od nas samych. Nazywamy to w AA Siłą Wyższą. Te pierwsze kroki są bardzo istotne ponieważ należy przestać kierować swoim życiem i pozwolić aby to Siła Wyższa nas prowadziła. Pracując na programie doszedłem do czwartego kroku. To jeden z kroków technicznych. Jest on swego rodzaju inwenturą naszego poprzedniego życia. Musiałem wypisać w nim wszystkie urazy jakie żywiłem do innych ludzi, do instytucji, do zasad moralnych. Pisząc ten krok tak do końca nie wiedziałem co to jest uraza, tylko tyle co  powiedział mi sponsor. Dziś wiem że urazą jest życie w ciągłym gniewie do jakiejś osoby lub instytucji i pielęgnowanie tego gniewu w sobie. Ja przez całe życie pielęgnowałem w sobie urazy do osób, które tak naprawdę mi nic nie zrobiły. Te urazy to mnie zabijały ponieważ chodziłem cały czas w gniewie, a to wszystko się działo we mnie. W moim wyobrażeniu rzeczywistości. Dopiero krok czwarty pomógł mi zmienić moje postrzeganie świata. Uświadomił mi, że to nie ja jestem „pępkiem świata” i że nie wszystko obraca się wokół mnie. Pokazał mi że moim jedynym wyjściem jest dostosowanie się do otaczającej mnie rzeczywistości a nie ciągłe próbowanie dostosowania go do mnie. Ciągła reżyserka.

PDB: Na pewno to nie było łatwe zobaczyć swoje omyłki i przyznać się do własnych błędów?

Karol: Nie łatwo. Pisząc czwórkę sięgnąłem pamięcią do czasów dzieciństwa. Wyciągnąłem urazy, które były poniekąd swego rodzaju traumą i ciągnęły się przez całe moje życie. Przez całe życie je gdzieś głęboko skrywałem bo nigdy nie potrafiłem się otworzyć przed drugim człowiekiem. Dopiero krok piąty pomógł mi się otworzyć. Wszystko to co napisałem w kroku czwartym wyznałem swojemu sponsorowi. Drugiemu alkoholikowi. Wyznanie tych wszystkich moich wad było dla mnie oczyszczające, ponieważ zauważyłem istotę swoich bledów.

PDB: Czyli jest to stanięcie z samym sobą. Stanięcie w prawdzie.

Karol: Tak się stało. Program zaczął zmieniać sposób mojego myślenia, zmieniać moje postępowanie. Dla tego w piątym kroku otworzyłem się przed drugim człowiekiem. Wyznałem mu wszystkie moje najskrytsze urazy, przyznałem się do moich błędów. Opowiedziałem o tym co we mnie siedziało gdzieś bardzo głęboko, co się we mnie kisiło przez lata, a nigdy o tym nie mówiłem bo bałem się zawsze opinii innych ludzi. Bałem się tego że jak to komuś wyznam to będzie się ze mnie śmiał. Było to niezwykle uwalniające. Dodatkowo zobaczyłem co leżało u sedna moich problemów. To moje chore ego. Ponieważ przez całe życie myślałem że wszystko powinno być tak jak ja chcę. Moja praca ma być ułożona pode mnie, na podwórku muszę być najlepszy, w domu wszyscy mają się zachowywać tak żeby mi było wygodnie. Co nie jest rzeczywistością i doprowadzało mnie do ciągłego stresu.

PDB: Czyli przestałeś zrzucać winy za swoje niepowodzenia na innych i wziąłeś odpowiedzialność za swoje czyny na siebie?

Karol: Bo tak dokładnie jest. Wszystkie te winy, wszystkie klęski które na mnie spadają to tak naprawdę to ja sam sobie tworzę. Ta rzeczywistość jest taka jak jest a jedyne co może być z nią nie tak to moje nastawienia, mój stan ducha.

PDB: Program pomógł Ci odnaleźć spokój ducha?

Karol: Program pomógł mi odbudować moją duchowość. Jest on oparty o wiarę. Wiarę w coś silniejszego od nas samych. Wiarę w Siłę Wyższą. Ja nazywam tą siłę Bogiem. Jemu zawdzięczam też życie i swoją trzeźwość. Dziś moje życie zależy od tego jak ja jestem podłączony do mojej Siły Wyższej, jaki mam z nią kontakt. Jeśli mam dobre relacje z Bogiem i wypełniam jego wolę pracując dla niego przez pomaganie drugiemu alkoholikowi to moje życie jest spokojne i ułożone. Gdy tylko wracam do tych swoich starych nawyków i opieram moje życie o siebie i zaczynam dostosowywać rzeczywistość do siebie to zaczynam chorować.

PDB: Jak dzisiaj radzisz sobie z tą niekierowalnością swojego życia? Jak dziś wygląda Twój dzień?

Karol: Spokój ducha jest wtedy gdy nie kieruję swoim życiem. Jak to wygląda teraz? Obudziłem się dziś rano i przypomniała mi się uraza, którą złapałem poprzedniego dnia do kolegi z pracy. O poranku żyłem sobie tą urazą aż w końcu zacząłem się modlić do Boga abym inaczej spojrzał na tą urazę aby mnie to nie gnębiło. Prosiłem aby Bóg sprawił abym był bardziej użyteczny dla świata. Po południu przypomniałem sobie że jest przecież dzisiaj miting on-line. Wszedłem na ten miting i akurat dzisiaj był temat dotycząc łapania uraz. Dla mnie jest jawne działanie Boga

PDB: Dziś mitingi odbywają się on-line?

Karol: Tak. Spowodowane jest to obecną sytuacją epidemiologiczną. Ma to swoje plusy. Każdy może wziąć udział w mitingu siedząc w domu i pozostając anonimowy. Myślę że dla nowicjuszy jest to doskonała opcja. Nie muszą oni walczyć ze wstydem związanym z przyjściem na miting. Mogą pozostać w domu a przy tym uczestniczyć w mitingu i słuchać świadectw innych kolegów.

PDB: Pod artykułem umieścimy kilka linków związanych z literaturą jak i z mitingami. Na sam koniec co mógł byś powiedzieć osobie która utożsamia się z twoją wypowiedzią chciał by może przyjść do was na miting?

Karol: Co ja mogę powiedzieć takiej osobie? Mogę mu powiedzieć że nie ma się nad czym zastanawiać tylko niech się zbiera i idzie. Ja wiem że to nie jest proste. Poczucie wstydu jest olbrzymie. Podzielę się może moją relacja jak to było u mnie na początku. Zacząłem uczęszczać na mitingi do innego miasta bo bardzo się wstydziłem, że w moim rodzinnym mieście mnie ktoś rozpozna. W końcu chłopaki z mitingu na który uczęszczałem mówią mi: „Po co ty tu  przyjeżdżasz skoro u siebie w mieście masz pięć grup, codziennie miting. Nawet jakby ci się coś działo to kto tam do ciebie będzie jechał tyle kilometrów”. Odpowiadałem: „Mi tu jest dobrze, ja się tu zadomowiłem”. To gówno prawda, ja się wstydziłem pójść na miting we własnym mieście bo bałem się że mnie ktoś rozpozna. Tak było do momentu gdy zadzwonił do mnie kolega z którym byłem razem na terapii. Spytał mnie czy idziemy na miting u nas w mieście. W pierwszym odruchu odpowiedziałem nie, jednak po czasie postanowiłem pójść. Na początku bardzo się tam czaiłem jednak z czasem i z pracą na programie moje nastawienie zmieniło się. Dziś jestem o wiele bardziej otwarty. Potrafię nawet podejść do osoby której nie znam jeżeli czuję że mogę mu w jakiś sposób pomóc.

PDB: Dziękuje Ci Karolu za twoje wartościowe świadectwo.

Karol: Dziękuje.

Poniżej zamieszczamy cały wywiad do odsłuchu. Zapraszamy do przesłuchania.

Prowadzący wywiad: PDB

Podaj dalej!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.