MROCZNA OPOWIEŚĆ O LUDZIACH TAMTEJ ERY. CZĘŚĆ 3 – SŁUGA, KTÓRY STAŁ SIĘ WŁADCĄ

Czy jest możliwe aby istniało jakiekolwiek wytłumaczenie dla ludzi tamtej Ery? Czy można choćby spróbować usprawiedliwić całe to okrucieństwo? Czy jedynie ich brak świadomości jest  wystarczającą linią obrony?  Zastanawiam się nad wszystkimi kryteriami rozliczającego ich Wszechświata, medytuję nad tym. Nie śmiem podważyć kosmicznych praw ale w swej niedoskonałości jestem gotów wszystko im wybaczyć ponieważ zdaje sobie sprawę, że padli oni jedynie ofiarą okrutnej choroby z której było wówczas bardzo ciężko się wyleczyć.

Syndrom sługi, który stał się władcą

Dziś już od najmłodszych lat uczymy nasze dzieci, że najważniejsza jest równowaga. Równowaga między ciałem, umysłem i duszą. Dobrze wiedzą, że jeżeli jeden z aspektów zostaje zaniedbany albo zaczyna dominować równowaga zostaje zachwiana co przynosi coraz większy chaos i problemy. Wyobraźmy sobie, że nasi poprzednicy nie posiadali tej wiedzy, ale co gorsza po równowadze nie było nawet śladu. Władzę totalną przejął bowiem aspekt umysłu co przyniosło opłakane skutki na skalę globalną. Narzędzie, które służyło do analitycznego myślenia i podejmowania decyzji przejęło praktycznie całkowitą kontrolę nad świadomością ówczesnego człowieka spychając niemalże w otchłań czucie intuicyjne pochodzące z aspektu duszy. Dzisiaj nazywamy to zjawisko „Syndromem sługi, który stał się władcą” i leczymy już niezwykle rzadkie i lekkie przypadki odchyleń od normy.

Komputer zamiast duszy

W dzisiejszych czasach bardzo ciężko jest nam sobie wyobrazić całkowitą dominację umysłu w naszym życiu. Za bardzo czujemy głos serca by było to dla nas pojętne. Jednak ludzie tamtej Ery musieli żyć z tą okropną dolegliwością. Choroba opanowała bowiem cały ówczesny znany świat. Mimo, że  już w tamtych czasach potrafiono zdefiniować rolę świadomości i podświadomości (a głównie właśnie tej drugiej) to w życiu codziennym kompletnie sobie z tym nie radzono. Podświadomość będąca źródłem praktycznie wszystkich ludzkich myśli, zachowań, nawyków była totalnie nieokiełznana i niekontrolowana.

Rozumiecie? Ówczesny człowiek przez to miał bardzo ograniczoną wolną wolę, władzę bowiem przejął umysł podświadomy. Jak dziś wiemy niewiele różni się on od superszybkiego komputera, działa bowiem na tych samych zasadach. Po narodzinach człowieka stopniowo oddalano go od intuicji i myślenia z przestrzeni serca na rzecz rosnącej dominacji podświadomego umysłu.  Rozpoczynano wgrywanie pierwszych, narzucanych z góry, bardzo destrukcyjnych  programów: jedzenia wbrew sobie, przynależności rasowej, narodowej, iluzji posiadania i wiele, wiele innych. Gdy ich ilość mimo młodego wieku była wystarczająca w celu zarządzania nimi umysł powołał do życia bardzo niebezpieczną strukturę, główny program zarządzający wszystkimi innymi.

Władca Ego I Nieomylny

Oto „sługa, który stał się władcą”, szef programów podświadomego umysłu, końcowy objaw choroby braku równowagi i zaniedbania struktur duchowych, władca absolutny, nieomylny. Co zabawne, ludzie tamtej Ery również znali to zagadnienie, ówcześni psychologowie doskonale zdawali sobie z tego sprawę czym jest Ego ale nawet oni dawali mu zbyt dużą władzę definiując go jako „Ja”. Uwierzcie lub nie ale w tamtych czasach żyło miliony ludzi, którzy całe swoje życie przeżywali pod jego kontrolą.

Zaprogramowani już w dzieciństwie, we wczesnych latach swojego życia a w następnych programowani jeszcze mocniej nie budzili nawet na chwilę, pod wpływem programów znajdywali sobie  pracę, dobierali się, rodzili dzieci i wychowywali je według nich robiąc to kompletnie nieświadomie. Ten koszmar trwał całe pokolenia. Rządy Ego zdawały się trwać w nieskończoność bowiem wszystko w tamtych czasach im sprzyjało. Ludzie tamtej Ery każdego dnia byli bombardowani informacjami, wzorcami, które w sprzyjających czynnikach stawały się programami podświadomości umacniając Ego na swojej pozycji bezkonkurencyjnego lidera.

Życie na mrocznym automacie

Potraficie sobie wyobrazić tak doskonale zaprojektowane więzienie dla umysłu? W ekstremalnych przypadkach mury tego więzienia były niemal nie do sforsowania. Często dzieci rodziły się w naprawdę trudnych warunkach. Wychowywani w atmosferze nienawiści, w cierpieniu, w przemocy, w potwornych nałogach  nieświadomie chłonęły te wzorce docierając do głębokich pokładów podświadomości i z właśnie stamtąd sprytnie kierowały dalszym życiem. Te okropne wzorce tworzyły poczucie winy, uczucie pustki, niską samoocenę i wiele innych bardzo niskowibracyjnych programów, które zatruwały często całe życia tych dzieci wpływając na ich każde przyszłe decyzje. Wzorce energetyczne tych uczuć przyciągały do siebie podobne i istoty te stawały niewolnikami swojej przeszłości, bardzo często powielając błędy swoich rodziców. W przypadkach takich wolna wola człowieka nie miała większych szans na przebicie.

Nawet w tamtych czasach wiedziano, że każdy przypadek jest do uratowania i ówczesna wiedza pozwalała na usuwanie z życia destrukcyjnych programów. Człowiek jednak musiał przejść głęboką terapię uwalniania tych często starych emocji, zastępowania ich dobrymi i przy bardzo dużej pracy nad sobą i zmianie własnego środowiska udawało się zmienić jego życie na lepsze. Zdarzało się jednak rzadko a większość przypadków ze złymi programami nigdy nie decydowała się na ich przebudowę. Myśleli bowiem, że tak to wszystko wygląda i żyli całe życie w iluzji jego kontroli a „Sługa, który stał się władcą” trwał dalej w swoim tronie.

CZĘŚĆ 4 – FABRYKI MŁODYCH ROBOTÓW

Niech Światło Cię prowadzi. Gaja-San

Podaj dalej!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.