RELACJE NIEPOUKŁADANE – PROGRAMY RODZICÓW NIEŚWIADOMĄ MANIFESTACJĄ ŻYCIA

Jeśli wżyciu ci się nie układa, masz poczucie braku obfitości, cały czas masz wrażenie, że walczysz z przeciwnościami losu, twoje związki są nieudane. Przeczytaj ten tekst zobacz jak to jest u mnie, być może coś sobie uświadomisz i właśnie ta świadomość odmieni twoje życie.

Kochany Rodzicu, mam wobec ciebie:

Pretensje

Dlaczego mnie tak skrzywdziłeś? Dlaczego odebrałeś mi moje dzieciństwo? Dlaczego nie było cię przy mnie wtedy kiedy potrzebowałem ciebie najbardziej? Dlaczego nie ofiarowałeś mi należnej miłości jakiej rodzic w nieskończonych pokładach powinien obdarować ukochane dziecko? Co się z tobą działo, czyżbyś miał ważniejsze sprawy? Czym się zajmowałeś? Dlaczego o mnie zapomniałeś?

Oczekiwanie

Czy zdajesz sobie sprawę ile swojego dzieciństwa spędziłem czekając na ciebie? Osamotniony, przestraszony nasłuchując wyostrzonym w ciemności zmysłem słuchu, determinowanym strachem. Oczekiwałem odgłosu kroków, które zwiastowały twój powrót, prosząc w myślach o twoją trzeźwość i o to byś powrócił właśnie po to by mnie przytulić, ukochać, ja tylko chciałem poczuć twoją miłość. Jednak zamiast miłości przychodziło rozczarowanie. Czy naprawdę tak wiele od ciebie oczekiwałem? Chciałem być tylko twoim ukochanym dzieckiem. Pragnąłem mieć rodzica.

Brak zrozumienia

Jak mogłeś stawiać przede mną rozrywkę w alkoholowym amoku? Nie mogę tego pojąć, dlaczego miałeś przede mną tyle ważniejszych rzeczy. Jak mogłeś mnie tak traktować, czy byłem dla ciebie przeszkodą? Czy zdawałeś sobie sprawę jakie to niesie ze sobą konsekwencje? Dlaczego nasz rodzinny dom zamieniłeś w piekło? Nie rozumiem, jak mogłeś do tego doprowadzić? Ojcze czy pamiętasz jak w amoku katowałeś na oczach moich i oczach mojej siostry moją Matkę? Czy pamiętasz jak w rozpaczy wołałem do ciebie Tato; !Tato! Nie bij mamy! Dlaczego to robisz!? Odpowiadałeś „Zrozumiesz synu jak dorośniesz” okładając ją bezustannie. A ja nic nie rozumiałem zatracając się w rozpaczy stworzonej z niemocy, strachu i współczucia w której wtedy tkwiłem. 

Nienawiść

Za krzywdę, za strach, za rozpacz, za nieprzespane noce, za brak dzieciństwa.  Nienawidzę was, nie ma już dla was miejsca w moim sercu, tak bardzo was nienawidzę – rodzice. Nienawidzę cię Tato! Nienawidzę cię Mamo! Nie mam już rodziców. Nie chcę mieć z wami już do czynienia, nie istniejecie już dla mnie.

Postanowienia – idealizacja życia

Nigdy nie będę taki jak wy. Moje życie będzie idealne, mój związek będzie idealny. Pokażę wam i otoczeniu jak się tworzy prawdziwą rodzinę. Wiem, słyszałem nie daleko pada jabłko od jabłoni. Ale ja udowodnię wam, że się mylicie. Zrobię wszystko by nie powtórzyć błędów swoich rodziców i lśnić klarowną i przykładną postawą wobec oczekiwań i wątpliwości otoczenia. Udowodnię wam, że jesteście w błędzie.

Manifestacja życia oparta na wspomnianym programie

Cóż mogło wyjść z tego dobrego? Mocno utkana zbroja nałożona na dzieciaka, który jeszcze wtedy walczył o swoje przetrwanie zamieniła się w gruboskórność za którą ukryły się emocje. Spowodowało to władczość, która miała być zabezpieczeniem przed przypadkowym zranieniem. Przecież już na tym etapie miałem poczucie, że staję się mężczyzną który ma wszystko pod kontrolą. Budowa relacji mocno zakrapianych alkoholem właśnie po to by nie okazać strachu i nieśmiałości, które przez większość dzieciństwa we nie narastały. Zabite poczucie własnej wartości powodowało we mnie bezkresną potrzebę imponowania sobie i innym. Udowadniania swojej wyjątkowości i ten brak pewności siebie a alkohol skutecznie rozwiązywał ten problem. Dodawał tyle pewności siebie, że po prostu zintegrowałem się z nim na stałe. Tak naprawdę alkoholikiem stałem się już w wieku kilku lat z powodu wszech otaczającej mnie celebracji alkoholowej z każdej możliwej okazji.

Program idealnego wymarzonego związku, oczywiście doprowadził mój pierwszy związek do ruiny. Potrzeba kontroli wynikająca z zagrożeń jakich doświadczyłem mając za wzorzec postępowanie swoich rodziców, zaowocował chorobą zwaną zazdrością, co jak wtedy myślałem dawało mi możliwość przywłaszczenia sobie kobiety o delikatnym charakterze. Która w ramach swojej przygody życiowej już w młodych latach doświadczyła ze mną pewnych niedogodności, związanych właśnie z zazdrością i wzorcami władczości mężczyzny nad kobietą. Bo przecież musiałem mieć zawsze rację i broń boże nie można mnie było urazić ponieważ postawa twardziela doprowadziła mnie do przejawów narcyzmu. Już na tak wczesnym etapie moje ego dawało mnie i mojemu otoczeniu nieźle popalić. A moje programy się utrwalały.

No cóż, wtedy jeszcze o tym nie wiedziałem. Pamiętam jak prawiłem moje morały życiowe myśląc, że pozjadałem wszystkie rozumy. Stałem się takim perfekcjonistą w tych swoich gadkach, że nawet często moja partnerka utwierdzała mnie w tej rzekomej mądrości. Teraz się nie dziwię, prawiąc jej coś po stokroć po pewnym czasie zaczynała widzieć w tym wszystkim sens. Stałem się dla niej w pewnym sensie autorytetem życiowym, który w jakiś sposób jej imponował. Teraz już zdałem sobie z tego sprawę,  że po prostu zabijałem jej poczucie wartości, właśnie po to by dowartościować siebie. Stałem się swoistego rodzaju wampirem energetycznym. Teraz to wiem ale wtedy nie zdawałem sobie z tego sprawy, realizowałem swoje podświadome programy. Jak się domyślacie moja wymarzona partnerka z którą miałem stworzyć związek idealny w końcu powiedziała dość. I całe dla niej szczęście ponieważ jakby się wtedy podporządkowała, pewnie skończylibyśmy jak większość związków w toksycznych relacjach. Ale w sumie nie ważne co by było gdyby.

Moje ego długo nie mogło poradzić sobie ze stratą i życiową porażką, dlatego też, żeby czasem nie zacząć zbytnio konfrontować się z tym wszystkim, zaczęło się tak zwane odreagowywanie czyli zwiększone dawki alkoholu, imprezy i utrwalanie już mocno wrytych programów. Zaowocowało to w krótkim odstępie czasu następnym związkiem, który z resztą stał się swoistego rodzaju lustrem moich postaw. Ach to prawo przyciągania. Wtedy jeszcze tego nie rozumiałem.

Jak się okazało moja  partnerka reprezentowała dokładnie takie postawy, których w sobie nie potrafiłem dostrzec, była dokładnie moim odbiciem. Czyli zazdrość, narcyzm, alkoholizm i wszystko oparte na podobnych rodzinnych wzorcach.  To był dopiero zgryz. Ta postawa dała mi się wówczas we znaki był to taki namacalny karmiczny życiowy zwrot. Ale zaowocowało to początkiem mojego przebudzenia takimi pierwszymi przejawami mojej świadomości.

Teraz wiem, że jakbym z tej lekcji nic nie wyciągnął moje życie wyglądało by zupełnie inaczej. Kto wie? Być może już by mnie tutaj nie było, ale nigdy nic nie wiadomo. Wracając do sedna, pomimo tej burzliwości dziękuję za to doświadczenie, które tak wiele mi przyniosło. Mam też cichą nadzieję, że też stałem się swoistego rodzaju lekcją dla mojej partnerki bo przecież jechaliśmy na tym samym wózku. Po prostu u mnie ta sytuacja życiowa zaowocowała wybiciem mnie z pewnego rytmu i początkiem jak już wspomniałem mojego przebudzenia. Wniosek – każda osoba stawiana na mojej drodze jest po to by dać mi lekcję odpowiednią dla mojego stanu świadomości.

Bo przecież i znowu to prawo przyciągania i teraz już wiem, że nie bez przypadku a właśnie po to by utrwalić we mnie nowy nawyk czy też nawyki. A to dlatego, że moja obecna partnerka nienawidzi w związku zazdrości. Też z powodów wzorców rodzinnych ale w to już nie będę wchodził. Na szczęście już wtedy zaczęła się we mnie transformacja i choć na początku działało jeszcze wiele chorobliwych programów teraz już patrząc z pewnej perspektywy jestem zupełnie innym człowiekiem. I z pełną świadomością wiem, że jeszcze długa droga przede mną. Jednak moja transformacja jest moją inspiracją a sam rozwój świadomy stał się pasją.

A teraz:

Pretensje

Na tym etapie pracuję z pretensjami o których wspomniałem na początku tekstu. I w wyniku tej pracy już nie mam ich tyle co na początku mojej drogi. Już nie pałam pretensjami ponieważ zrozumiałem i dostrzegłem w moich rodzicach to małe i bezbronne dziecko jakim ja kiedyś byłem.

Oczekiwanie

Jedyne oczekiwania jakie mi pozostały, to tylko te wobec siebie i swojej postawy. Nie oczekuję już nic od Ciebie od otoczenia ponieważ wiem, że wszystko jest manifestacją mojego wnętrza.

Brak zrozumienia

Zrozumiałem już. Jeśli bym nie popadł w alkoholizm tak naprawdę pewnie nic bym nie zrozumiał i nie byłbym w stanie przebaczyć rodzicom. Teraz wiem na czym to polega. Wiem, ponieważ doświadczyłem i nie byłem świadomy mojego postępowania ponieważ kierował mną mechanizm choroby alkoholowej tak samo jak kierował moimi rodzicami. „ Zrozumiesz synu jak dorośniesz.” Jedyne co zrozumiałem Ojcze to to, że wymagałeś od mojej matki bycia matką i żoną nie będąc jednocześnie mężem i ojcem. I odwrotnie moja Matko. Każde z was oczekiwało zmiany od drugiego ale nikt z was nie pomyślał, że zmianę musi zainicjować w sobie.

Nienawiść

Nie ma już we mnie nienawiści. Zrozumiałem, że nie bez powodu wpakowałem się w tą sytuację życiową i tak sobie to obserwuję, wyciągam wnioski i widzę jak moje życie składa się w spójną całość. Związek przyczynowo skutkowy. Jakie to wszystko niesamowite. Nie ma już we mnie nienawiści, jest wdzięczność za tchnienie życia. A zresztą tak naprawdę to życie jest w moich rękach bo czy to życie nie polega właśnie na doświadczeniu przebudzenia? Dostałem program, coś jak taka łamigłówka, którą w dużej mierze rozwiązałem. A przecież mógłbym przeżyć to życie śpiąc i użalając się nad sobą cały czas obwiniając was za swoje niepowodzenia moi rodzice.

Teraz już z pełną świadomością mówię, że Wam przebaczam, i że bardzo was kocham bo przecież niczym się od was nie różnie, tak jak wy ode mnie. Wszyscy jesteśmy tylko małymi bezbronnymi dziećmi wszechświata, które popadają czasem w błędne programy i krzywdzą się same co przy okazji wywiera mocny wpływ na otoczenie.

Tak to już jest ale nic straconego bo przecież każdy z nas może to zmienić.

Tak to jest u mnie i ty drogi czytelniku:

Zastanów się jakie programy rodziców determinują twoje życie możesz to zmienić. Wystarczy, że sobie to uświadomisz a to jest przecież podstawa twojego rozwoju. Przecież wszystko co nieświadome jest poza twoją kontrolą i jeśli programy są destrukcyjne mogą doprowadzić cię do ruiny.

Tak po krótce, ten tekst jest taką auto-analizą przyczyny i skutku, czyli pewnych reakcji karmicznych, które na pewnym etapie wypracowywałem nieświadomie w oparciu o programy rodziców. Po czym nastąpiła zmiana. Przebudzenie i stopniowa transformacja. W artykule uwzględniłem głównie programy destruktywne jednak jak pewnie wiesz wszystko się równoważy i z całej tej sytuacji wynika też mnóstwo pozytywnych sytuacji. Właściwym jest umiejętność uwydatniania pozytywów a wygaszania negatywów

I tego Ci życzę.

Na koniec chciałbym polecić ci medytację która coś mi uświadomiła i zainspirowała mnie do napisania tego tekstu. Nie wiem czy miałeś z czymś takim do czynienia i jakie masz podejście do medytacji. Ale bardzo ci ją polecam ponieważ dzięki niej inaczej spojrzysz na relację ze swoimi rodzicami a już na pewno i to najważniejsze na relację ze samym sobą. Zrozumiesz że wszyscy tak naprawdę pragniemy miłości od której oddzielają nas właśnie programy rodziców.

PROGRAMY Rodziców – Neutralizacja (medytacja)

Kocham Cię Człowieku, Raffi

Podaj dalej!
komentarzy 6

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.