MECHANIZM ZNIECZULENIA OD UZALEŻNIENIA – PROCES TRZEŹWIENIA CZ.3.

Problem z trzeźwieniem polega na tym, że każdy z pijących ma poczucie kontroli swojego picia. Wiadomo, Ego musi mieć w wszystko pod kontrolą, dlatego tez tworzy taką iluzję. W rezultacie każda próba wytrzeźwienia zakończona jest próbą kontrolowanego picia.

Jeśli chcesz. Czytaj cz.1.

„Nie ma problemu, w każdej chwili mogę wytrzeźwieć. Przecież niedawno chorowałem, brałem antybiotyk, nie piłem wtedy przez 6 dni. Nie ma opcji żebym był alkoholikiem, ponieważ alkoholik musi pić stale”.

Pewnie nie raz to słyszałeś czy powtarzałeś.

Co myślisz, pewnie coś w tym jest. Nie raz to słyszałem, sam nie raz powtarzałem. Mamy tendencję do odnoszenia alkoholizmu na grunt tzw. marginesu społecznego. Przysłowiowego „menela”. Jednak nie tędy droga, być może, nie każdy o tym wie, ale tego marginesu społecznego statystycznie jest zaledwie 4 % w śród nadużywających alkohol a cała reszta 96 % to tzw. aktywni alkoholicy, którzy nijak nie są w stanie pogodzić się ze swoim alkoholizmem. Ale to tak na marginesie taka ciekawostka.

Wprawdzie wstępne somatyczne odtrucie organizmu nie wymaga zbyt wiele czasu, wystarczy około 10 dni. Wiele zależy też od tego na ile jesteśmy zatruci i jak długo funkcjonowaliśmy w letargu alkoholowym. Samo odtrucie to dopiero początek przygody związanej z trzeźwieniem. Jeśli podejmiesz wyzwanie, tutaj zaczyna się praca ze świadomością. Bezwzględnie na tym etapie potrzebna jest psychoterapia prowadzona pod okiem fachowców. Pewnie zaraz przyjdą myśli, że tym razem poradzisz sobie z tym sam lecz już znasz mechanizmy obronne, bądź czujny, przecież nie raz już myślałeś, szczególnie na ciężkim kacu, że to już ostatni raz, że tym razem koniec, że zmieniasz wszystko. A i tak kończyło się jak zawsze, ciężkim kacem, a zaczynało z reguły od małego piwka, bo przecież małe piwko jeszcze nikomu nie zaszkodziło.

W tym miejscu warto wspomnieć o próbach kontroli picia. Zaczniemy od przepicia i ciężkiego moralnego kaca.

„Nigdy więcej, jak mogłem do tego doprowadzić, o nie, nie, kończę z tym. Już nigdy nie dopuszczę do takiej sytuacji”.

To jest moment w którym ego ustępuje, mechanizm iluzji i zaprzeczania na chwilę przestaje działać.

 (Tak naprawdę jest to dobry moment, żeby zgłosić się po pomoc do specjalisty, ego jest wyciszone. Jednak trudno się zdecydować, ponieważ sami nie jesteśmy w stanie podjąć takiej decyzji. Jeśli ktoś z czytelników ma do czynienia z chorym to rzeczywiście, wtedy jest najlepszy moment aby doprowadzić go na leczenie ).

Moment ciężkiego kaca tak daje popalić, że rzeczywiście podejmujemy próbę zmiany, w kierunku zaprzestania picia. Po pewnym czasie dochodzisz do siebie, nabierasz sił, powoli zapominasz, albo raczej zaczynasz wypierać z pamięci ostatnią sytuację i to co sobie przysięgałeś. Ego się budzi, po kilku dniach trzeźwości emocje chcą dojść do głosu. Wtedy Ego wychodzi z ukrycia, mechanizm iluzji i zaprzeczania zaczyna działać. Nadarza się okazja, a ty sięgasz po małe piwko.Mając cały czas zakodowane w głowie, że masz wszystko pod kontrolą, nieświadomie zaczynasz proces następnego zapicia i nie ważne ile to będzie trwało. Prędzej czy później zakończysz go ciężkim moralnym kacem. Tak zamykasz błędne koło. Czyli próbę kontroli picia.

Wracamy do trzeźwienia. Detoks. Proces oczyszczenia organizmu z trucizny, tu wszystko zależy od stanu chorego. Z tym bywa różnie. Od stanów lekkich powiedzmy po tygodniowym piciu, do ciężkich a nawet skrajnych dla których już nie ma ratunku, ponieważ organizm może być już tak wycieńczony, że nie jest w stanie podołać oczyszczeniu ze względu na znaczne obciążenia toksynami.

Doświadczenie detoksu dla siebie nazwałbym terapią wstrząsową i pierwszym przebłyskiem świadomości. Konfrontacja z ludźmi o różnych profesjach, różnych postawach. Z ludźmi w różnej grupie wiekowej, z ludźmi społecznie prostymi, przeciętnymi, zamożnymi, od zwykłych imprezowiczów po ludzi z ciężkimi traumami jak np. ojciec, który pochował córkę. Opowiedział mi, że pije z rozpaczy, że nie może sobie z tym poradzić. Tak różni ludzie i tak podobni zarazem. Oczywiście wszyscy mieli swoje powody picia, jednak na detoksie znaleźli się z jednego powodu. Sami już nie potrafili wytrzeźwieć, potrzebowali pomocy. Oczywiście byli też tzw. stali bywalcy tylko po to, by się zregenerować postawić na nogi, nawodnić. By za chwilę wyjść i kontynuować swoje picie. Po prostu nie był to jeszcze ich czas.

Delirium tremens – Biała gorączka. Na szczęście osobiście nie doświadczyłem, ale byłem świadkiem białej gorączki u pacjenta. Dla mnie było to bardzo mocne przeżycie. Pamiętam jak poprosił mnie kolega. (Po piętnastu latach, akurat na detoksie spotkałem kolegę ze szkolnych lat😊 ). Podszedł do mnie a, że miał doświadczenie w detoksykacji, ponieważ był tam czternasty raz. Podszedł i mówi, „chodź pokarzę ci coś czego nigdy nie zapomnisz”, zaprowadził mnie do pokoju pielęgniarek, do salki z przeszkleniem, za którym była izolatka. Doświadczyłem wtedy czegoś w rodzaju wstrząsu, który pobudził wszystkie moje neurony do myślenia. Możesz mi wierzyć nie ma lepszej terapii wstrząsowej niż widok człowieka z przypiętymi do łóżka kończynami w trakcie białej gorączki. Jeśli nigdy nie doświadczyłeś, bądź nie byłeś świadkiem może przejść to twoje wyobrażenie. Moje zdecydowanie przeszło. Wtedy już wiedziałem że nigdy tam nie wrócę. Zacząłem proces świadomego postrzegania rzeczywistości.

Gdzieś po dwóch dobach drgawki ustępują, pacjenta można odpiąć. Można rzec, że wygląda i zachowuje się jakby się wybudził z kilkadziesiąt letniego snu, na początku zachowuję się jak małe dziecko, chodzi niepewnie jakby stawiał pierwsze kroki, dorosły mężczyzna z pampersem na dupie, który jeszcze w szoku do końca nie wie co się z nim dzieje. Po kilku dniach ci ludzie zaczynają się nawzajem strzyc, golić. Chcą poprzez poprawę wyglądu, przywrócić sobie zagubione człowieczeństwo, które gdzieś po drodze zatracili. Dla mnie było to doświadczenie bardzo pouczające i oczyszczające za razem. Trudne ale polecam to każdemu, kto chce doświadczyć przełomu w drodze do trzeźwości.

Jest to dobra baza na start ku trzeźwości i przy okazji zostaniesz z diagnozowany jako nałogowy alkoholik. W zaleceniach otrzymasz dożywotni zakaz spożywania alkoholu. Dla niektórych taka diagnoza może być kluczowa. Potrafi zaburzyć mechanizm iluzji i zaprzeczania. Po takiej diagnozie dostałem propozycję terapii w ośrodku, która miała trwać trzy miesiące. Nie skorzystałem z niej, ponieważ podjąłem decyzję o terapii otwartej trwającej sześć miesięcy.

Czytaj dalej Cz. 4 Praca ze świadomością

Podaj dalej!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.