NIE MA MOŻLIWOŚCI ROZWOJU W STREFIE KOMFORTU

Jeśli myślisz o rozwoju duchowym czy też rozwoju  osobistym musisz zrozumieć, że nic nie osiągniesz siedząc w swoim wygodnym fotelu. Jedyne co osiągniesz to frustrację, że wokół ciebie zachodzą zmiany a tobie jakoś tak w życiu się nie układa.

Rozwój duchowy, osobisty, jak dla mnie obydwie opcje rozwoju idą w parze. Nie dzieliłbym ich chociażby dlatego, że z jednym i drugim zmagamy się na co dzień równocześnie. Po prostu nie rozwiniesz się dobrze duchowo nie rozwijając swojej osoby i odwrotnie, twój rozwój osobisty nie będzie zadowalający bez rozwoju duchowego, ponieważ rozwijasz wtedy Ego a tylko dzięki rozwojowi ducha poznasz swoje ego, zaczniesz je w ogóle zauważać, oraz nauczysz się je kontrolować.

Dzięki temu będziesz mógł się z nim zaprzyjaźnić. Możesz mi wierzyć, razem zdziałacie o wiele więcej. Tak zostałeś stworzony a przecież jesteś idealnym tworem i nie ma tutaj błędów. Nie chcę tu wchodzić w dywagację czy to twoje Ego ma Ducha czy też Duch posiada Ego. Zdania są podzielone. Sam po jakimś czasie to ocenisz albo poczujesz, ponieważ  są to subiektywne odczucia a wszystko zależeć będzie od tego jak będzie przebiegał twój rozwój.

To jak? Chcesz się rozwijać? Pewnie tak bo kto by nie chciał.

Pewnie słyszałeś już o strefie komfortu. Tak czy inaczej napiszę co ja o ty myślę, ponieważ każdy inaczej to rozumie, dlatego też pragnę przedstawić wam moje odczucia.

Z psychologicznego punktu widzenia strefa komfortu to nic innego jak zestaw naszych nawyków, przyzwyczajeń, to coś z czym jesteśmy dobrze obeznani, nasz umysł ma z tym do czynienia na co dzień, przyzwyczaił się dlatego czuję się w niej komfortowo.

Nasz umysł tą strefę uwielbia, jest nią zachwycony, a że z natury jest leniwy co zresztą jest dowiedzione naukowo z tej strefy nie będzie chciał się wyrwać i będzie wymyślał różne rzeczy typu wymówki, obawy, analizy, pytania, czy na pewno warto? Czy to jest mi potrzebne? A po co w ogóle coś zmieniać. Jest to jego naturalny układ zabezpieczający i będzie robił wszystko, żebyś tylko nie podejmował ryzyka ponieważ ma utrzymać cię jak najdłużej przy życiu. A wszystko co dla niego nieznane staje się potencjalnym zagrożeniem, w jego mniemaniu dla twojego życia.

I co teraz?

Są dwa wyjścia. Można się poddać tej wygodzie albo porzucić ją i podjąć ryzyko idąc w nieznane ku nowej przygodzie.

„Tak wielu ludzi jest nieszczęśliwych, a jednak nie podejmują żadnej próby, by to zmienić, ponieważ przywykli do życia w pewności, konformizmie i konserwatyzmie, co może dawać poczucie spokoju umysłu, ale w rzeczywistości nie ma rzeczy bardziej niszczącej dla niespokojnego umysłu niż pewna przyszłość. Podstawą życia ducha ludzkiego jest jego pasja przyrody. Radość życia przychodzi z nowymi doświadczeniami, a zatem nie ma większej radości niż mieć wciąż zmieniający się horyzont, każdego dnia inny, i nowe słońce”

Jon Krakauer – Wszystko za życie

Komfort dla umysłu = dyskomfort dla Ducha i brak rozwoju.

Komfort Ducha = dyskomfort umysłu, ale jest wartość dodana, jest nią rozwój umysłu oraz ducha.

Teraz możesz zdecydować co wybierzesz.

Nie ma tu innej opcji ani kompromisu, żeby cokolwiek zmienić musisz zacząć przełamywać utarte schematy. Zacząć podważać, wątpić w to co ugruntowane. Pomimo, że na początku wyda ci się to straszne i ryzykowne, po pewnym czasie okaże się wyjątkową przygodą w odkrywaniu samego siebie, swojego potencjału oraz swoich talentów. Rozwijając się z forsujesz strach i obawę. Oczywiście umysł będzie wytyczał następne strefy komfortu ponieważ taka jest jego natura, jednak już zupełnie na innym pułapie. Coś na zasadzie: Do tej pory moją strefą komfortu jest ciepłe łóżeczko i pilot do tv w ręce a po jakimś czasie np. kąpiel zimą w zalewie. Brzmi ekstremalnie ale tak to działa.

Skoro wspomniałem już o morsowaniu to odniosę się do dnia w którym miałem przełamać tą barierę. Pamiętam jak moje myśli błądziły w stylu „ a po co mi to, jeszcze się rozchoruję, przecież to jest głupie, i takie tam bez końca” umysł wymyślał ale ja już wtedy wiedziałem, że się mu nie poddam i wskoczyłem w tą przerębel doświadczając czegoś zupełnie nowego. Coś, co kiedyś było dla mnie wręcz nie do pomyślenia stało się dosyć regularnym elementem mojego życia. Ktoś kto morsuje wie o czym mówię. I ty, jeśli tak namacalnie chcesz doświadczyć wyjścia ze strefy komfortu przełam się i wejdź do tej wody, wtedy poczujesz co to znaczy być w Tu i Teraz. Na pewno jest to rozwojowe doświadczenie i na szczęście nie jedyne.

Teraz wiem, że to co było dla mnie kiedyś strefą komfortu było tak naprawdę klatką dla mojej duszy tyle, że ładnie udekorowaną. W prawdzie czasem się jeszcze temu poddaję ale są to strefy tworzone już z zupełnie innego pułapu. Tworzone Świadomie, które dają zupełnie inny wgląd w siebie i otoczenie. Nie ma u mnie już czegoś takiego w stylu „nie to nie dla mnie”, w zamian jest „dobra spróbuję i ocenię czy to mi pasuje”. Skończyły się wymówki pojawiło się działanie.

Dobrze ci radzę skończ już z tymi postanowieniami od pierwszego, od wiosny, od nowego roku. Już dziś weź życie w swoje ręce i żyj w tej wyjątkowej przygodzie, która jako doświadczenie daje tyle radości twojej duszy.

Przełamuj podważaj, zmieniaj, jak zostawisz za sobą stare wzorce zaczniesz tworzyć nowe, wtedy dojdzie do głosu twoje serce. Wszystko zacznie się równoważyć a ty stopniowo przejmiesz kontrolę nad swoim życiem. Zaowocuje to obfitością ponieważ Duch zacznie się radować.

grafika źródło: rosnijwsile.pl

I tego ci życzę. 🙏

Kocham cię Człowieku, Raffi

Podaj dalej!
komentarze 4

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.