RATUNEK DLA PLANETY ZIEMIA – CZ.3

Jeśli nie czytałeś wróć do Cz.1

Pierwsze kroki.

Objektywiktus westchnął, zasiadając na gabinetowej kozetce. – A to ci dopiero gratka – pomyślał, lekko się uśmiechając, jednak nie był to wyraz radości, raczej zaskoczenia i braku zrozumienia dla zaistniałej sytuacji. Wiedział, że sprawa jest poważna. Dlatego też z dużą uwagą analizował szczegóły misji Ratunek dla Planety Ziemia.

Nie spodziewał się takiego stanu rzeczy w związku z czym ogarnęło go uczucie smutku. Był bardzo zżyty z Gają (Ziemią) i darzył ją ogromnym szacunkiem. Kochał ją miłością energii serca. Co jeszcze bardziej powodowało w nim rozdarcie oraz poczucie współodpowiedzialności za zaistniałą sytuacje.

 Wiedział, że raczej był nieomylny podejmując strategiczne decyzje. Nie mniej jednak czuł pewien niedosyt spowodowany decyzją o niewdrożeniu procedury „hamowanie rozwoju Planety Ziemia”. Czuł w głębi swojego istnienia, że mogło to znacząco zmienić koleje losu Planety.

Rozważał to jeszcze przez chwilę, po czym postanowił połączyć się z energią Gajii, w celu głębszego zrozumienia istoty sprawy. Skupił się, nawiązał połączenie. Od razu poczuł, że nie będzie to dla niego łatwa konfrontacja.

-Witaj jedna z najpiękniejszych, wyszeptał językiem wszechświata. – Witaj Objektywiktusie energią serca kochający, odpowiedziała Gaja. –  Już jestem Kochana, przybyłem z pomocą, wiem, nie było ci łatwo ale już jestem i nie odejdę dopóki nie pomogę. Przepiękna,- pomimo tylu niedogodności wyglądasz kwitnąco. – Och Objektywiktusie, ty jak zawsze potrafisz mnie rozweselić. Wystarcza mi poczucie twojej obecności, wcale nie musisz prawić uroczych komplementów. Cieszę się, że już jesteś. Dziękuję ci, energią serca kochający. Po prostu bądź, twoja obecność napawa mnie spokojem.

Objektywiktus poczuł jak bardzo osłabiona jest Gaja. Zdał sobie sprawę z powagi sytuacji. Wiedział, że jeszcze chwila istnienia i pewne procesy były by nieodwracalne. Ale wiedział też, że przybył z pomocą w ostatnim dobrym momencie.

-Powiedz kochana, co się wydarzyło, dlaczego według ciebie ludzie odcięli się od energii stworzenia?

 Pytając Objektywiktus poczuł jak coś wyrywa go z połączenia z Gają.

-Tu Neutraliktus.  – Melduję, że dotarliśmy do celu. Mów Neutraliktusie, – słucham.

– Ojjj nie jest dobrze, – meldował Neutraliktus. Okropnie tu śmierdzi, w przestrzeni rozchodzi się ciężki fetor, energia jest mocno zaburzona. Ludzie chodzą w koło, jakby byli obłąkani. Planeta jest bardzo zniszczona.

Mówił jakby wybudzony koszmarnym snem, nie mogąc jeszcze złapać oddechu. – Powycinali lasy, w wszystko jest rozkopane. To takie nienaturalne co się tutaj dzieje. Symbioza jest mocno zaburzona.  Wody zanieczyszczone. Potworzyli obszary w których rozmnażają zwierzęta, trzymają je w okropnych nienaturalnych warunkach. Po czym zabijają je, i zjadają. Pozbawili je naturalnego prawa do życia w zgodzie płynącej z praw natury. Prowadzą między sobą wojny. Na  Ojca wszechświatów powariowali są na skraju samounicestwienia!!! – Przyjąłem Neutraliktusie – na spokojnie przeanalizuj etapowo powody jakimi się kierują. Raportuj na bieżąco.

– Rozproszony Objektywiktus ponownie nawiązał połączenie z Gają. Przepraszam cię, zostałem rozproszony przez Neutraliktusa. Jak już pewnie wiesz, wysłałem do ciebie ekspedycję w celu zbadania przyczyn degradujących zachowań.

– Wiem Objektywiktusie poczułam ich energię. – Współpracuj z nimi proszę, podejmiemy niezbędne działania w celu odwrócenia tej sytuacji. – Tak Objektywiktusie oczywiście. Objektywiktus poczuł zadowolenie w przekazie Gaji.

 – Jak myślisz Gaja, jest dla nich szansa? zapytał. – Zawsze jest, nie wszyscy są zepsuci. Jest również wielu takich którzy byli zepsuci, ale powracają na drogę symbiozy i szacunku. Ponownie szukają połączenia ze źródłem i często je znajdują.

– Tak. Uważam, że jest dla nich szansa. Wielu z nich staje w mojej obronie, walczą o mnie, ale jest ich jeszcze za mało. Nie poddają się, są zdeterminowani. Dlatego tak Objektywiktusie uważam, że zasłużyli na życie. Po prostu pogubili się, zapadli w głęboką chorobę. Stali się więźniami własnych poczynań ale nie oceniam ich, po prostu żyją utożsamiając się z iluzją własnego umysłu. Iluzją która jak pasożyt przejęła nad nimi kontrolę. Niestety sami ją wykreowali a teraz popadli w jej niewolę. Niech to będzie ich czas. Nazwę to Czasem Przebudzenia.

– W końcu stworzył ich Ojciec Wszechświatów, są pierwiastkami jego istnienia. Po prostu się pogubili. Wieżę, że jest jeszcze nadzieja, przypomną sobie.

– Dobrze Gaja,  niech będzie, być może sobie przypomną, ale czeka ich trudna transformacja. Odpoczywaj kochana wracam do swoich obowiązków. – Do usłyszenia, energią serca kochający. – Do usłyszenia jedna z najpiękniejszych.

Nawet jak na Objektywiktusa były to trudne chwile. Wie, że misja nie będzie prosta. Ale wie też, że jest wykonalna i to napawało go entuzjazmem. W prawdzie najprościej było by wprowadzić procedurę regresji planety ziemia, ale to rozwiązanie było przeznaczone na moment krytyczny, a taki jeszcze nie nadszedł.

Jeszcze rozbity całą sytuacją, Objektywiktus udał się na spoczynek. Zapadł w głęboką integrację z wszechświatem. Kiedy nagle z głębokiej regeneracji wybiła go informacja o nadchodzącym raporcie od Neutraliktusa….

Czytaj dalej Cz.4

Kocham cię człowieku. Raffi

Podaj dalej!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.